Tytuł: "Pragnę Cię ..."
Kiedy: niedziela, 16 marca 2008 22:23:13
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [10]

DAŁAM!! Tak ... dałam notkę! przepraszam, że nie wczoraj, ale miałam gości i nawet nie zabrałam się za przepisywanie ^^''' żeby Was dłużej nie męczyć ... to notka xD

"Pragnę Cię ..."

W domu, gdzie mieszkała Kiney i jej przyjaciele panował ogromny chaos. Każdy chodził po domu trzymając się za głowę i marudząc coś pod nosem. Kiedy akurat Yoh przechodził obok drzwi ktoś w nie zapukał. Młody Asakura zaczął przeklinać w myślach, kładąc palce na skroni. Spokojnie otworzył drzwi, a dolna szczęka ust opadla z zaskoczenia, gdy ujrzał w drzwiach ... swojego brata. Ten uśmiechnął się szyderczo.
-Witaj braciszku - zaczął.
-Dawno się nie widzieliśmy
-H-Hao, co Ty tu..?
-Jest Kiney? - starszy Asakura bez pytania wszedł do domu i ruszył do kuchni, gdzie usłyszał głos ukochanej.
-Ej!- krzyknął Yoh.
-Hmm? - szaman odwrócił sę i podniósł jedną brew.
-Co Ty sobie wyobrażasz przychodząc tu?
-Jak to co? Odwiedzam narzeczoną- odparł z ironią.
-Jesteś śmieszny - warknął młody Asakura i bez zastanowienia ruszył do kuchni.
-Kiney
-Słucham? - dziewczyna odwróciła się z uśmiechem.
-Ktoś do Ciebie - mruknął tylko Yoh, po czym zniknął za drzwiami do salon.
Ruda zdziwiona wyszła z pomieszczenia, po czym lekko się zdziwiła.
-H-Hao
-Tak się nazywam - odparł chłopak, podchodząc do niej.
Pogłaskał Kiney delikatnie po policzku i pocałował namiętnie w usta. Nieco zdezorientowana czerwonooka odwzajemniła pocałunek, rumieniąc się lekko. Po chwili obydwoje równocześnie oderwali się od siebie i lekko uśmiechnęli.
-Pokażesz mi swój pokój? - wyszeptał jej brunet na cho.
Kiney zarumieniła się bardziej i kiwnęła lekko głową. Minęła Asakurę i ruszyła spokojnie na górę. Dziewczyna, gdy stanęła przy swoich drzwiach do pokoju, poczekała na Hao i następnie oboje weszli do pomieszczenia.
-To ... tu jest mój pokój - czerwonooka zaśmiała się i zrobiła obrót, odwracając się w jego stronę.
Ten uśmiechnął się szatańczo, łapiąc Kiney za nadgarstek. Przyciągnął gwałtownie do siebie. Musnął ustami jej szyję, po czym polizał delikatnie w ucho.
-Pragnę Cię ... - wyszeptał i zaczął iść z nią w stronę łóżka.
Kiney wytrzeszczyła oczy.
-H-Hao ... c-co Ty ... ? - zaczerwieniła się tak bardzo, że odcień jej twarzy był prawie ciemniejszy od jej rudych włosów.
-Powiedziałem już ... - pchnął ją lekko na łóżko.
-Pragnę Cię ... - oczy zabłysnęły na dziwnie znajomy Kiney blask.
Najpierw chłopak usiadł na niej okrakiem, leczy gdy położył Kiney to usiadł na niej na czworaka. Dziewczyna zaczęła go odpychać i delikatnie uderzać, by od niej odszedł. Brunet jedną dłonią złapał jej dwa nadgarstki. Z nienasyceniem zaczął patrzeć na jej ciało, twarz, włosy. Wpił się w jej usta, wsadzając język i pieszcząc jej podniebienie. Ruda próbowała się jakoś wydostać, ale Hao był za silny. Jedyne co to kopnęła go mocno w krocze. Szaman od razu ją puścił i zwinął się z bólu. Kiney szybko wstała i odsunęła się najdalej od Hao jak mogła.
-Cz-Czemu? ... - spytała w końcu przerywając ciszę.
-Ka ... Mówiłem pragnę ... zał ... Cię ... mi ... - wymamrotał przekręcając co chwilę mechanicznie głową.
-J-Ja .. Nie rozumiem Cię ...
-Szlak! - uderzył pięścią w podłogę.
-... że też ten głupek musi się stawiać - szepnął do siebie.
-Świetnie ... jestem głupkiem, tak?
-Nie.. - warknął i spojrzał na nią znowu mając ten dziwny blask w oczach.
Po chwili wstał i zaczął powoli podchodzić w stronę Kiney, a ta zaczęła się cofać. Niestety jej droga skończyła się, gdy natrafiła na szafę. Przełknęła ślinę i znowu spojrzała ukochanemu w oczy, wtedy coś jej się przypomniało. Dopiero teraz te spojrzenie, wiedziała od kogo pochodzi.
-T-Tato? ...
-Dobrze kombinujesz ... - zaśmiał się.
-A-Ale ... jak ...
-Przeżyłem? - wtrącił.
-Jestem silniejszy niż myślisz.
-C-Co zrobiłeś Hao ... ?! - dziewczyna zacisnęła pięści.
-Spał ... Wykorzystałem to ...
-Z-Zostaw go ...
-O .. A co mi zrobisz? Zabijesz? Nawet nie wiesz gdzie jestem ...
Kiney zamilkła i spuściła głowę.
-Ehh ... chciałam się zabawić, ale skoro już wiesz to ... do zobaczenia - zaśmiał się głośno i machnął jedną ręką.
Po chwili Asakura złapał się za głowę.
-Cholera ... - przeklął cicho.
-H-Hao ... Nic Ci nie jest? - ruda podbiegła do niego.
-Niee ... - mruknął.
-To ... To dobrze ... - jednak po chwili dziewczyna wstała, odchodząc kawałek do tyłu.
Chłopak spojrzał na nią nieco zdziwiony.
-Nie myślisz chyba ... Że zrobiłbym Ci to naprawdę!? - warknął i od razu wstał.
Kiney cofnęła się znowu kawałek.
-N-Nie ... Ale ... Przestraszyłam się ... - wymamrotała cicho pod nosem i oparła się o ścianę.
Hao podszedł do niej i gwałtownie położył obie ręce obok jej głowy.
-Nie pozwolę, by on zrobił Ci coś więcej ... Więc nie musisz się obawiać - spojrzał jej prosto w oczy, na co ta uciekła wzrokiem i zarumieniła się.
-D-Dziękuję .. Ale myślę, że sobie poradzę ...
-Jak przed jego śmiercią? - starszy Asakura uniósł brwi, zaś Kiney zamilkła.
-J-Jestem już silniejsza ... W-Więc dam radę ... - uśmiechnęła się lekko.
-A pomyślałam, że on też może być silniejszy?
Rudowłosa przygryzła wargę i zamilkła. Momentalnie jej wzrok zainteresowały bose stopy.
-Właśnie ... Dlatego będę Cię bronić ...- dodał Hao po chwili i ruszył do wyjścia.
Gdy tylko otworzył drzwi, zatrzymał się na ich progu.
-Do zobaczenia - mruknął i zamknął drzwi.
Kiney jeszcze długo stała w jednym miejscu bez ruchu, wpatrując się w jedno miejsce. Po chwili naszło ją nagłe zmęczenia i dziewczyna położyła się spać ... w środku dnia.

Minęły dwa tygodnie Przez ten czas wszystko się zmieniło. Miłość, która kwitnęła między Hao, a Kiney powoli się rozpadała. Jednak ważniejszą wtedy sprawą był turniej. Każda drużyna bohaterów wygrywała walki, trenowała oraz nastawiała się na walkę już drugą, która zmieni ich życia. Właśnie, co do walki to z kim?
Ojciec Kiney zaczął swoją działalność. Po cichu zbierał szamanów, którzy chcieli się do niego przyłączyć, czy po prostu bali się go i dołączali do niego. Mężczyzna stawał się coraz silniejszy, a dobrych szamanów pozostawało coraz mniej. Planem Takuro było stanie się królem szamanów i wyniszczenie każdego. Podobna koncepcja jak Hao, lecz Ohayoto miał zamiar wybić nawet szamanów, a następnie zacząć od nowa "stwarzać świat".
Jednak czas wrócić do drużyny żywiołów, jednak ta ... powoli się rozpada?
-Ayanami ... - Kiney zapukała do pokoju przyjaciółki, a ta prawie natychmiast otworzyła jej drzwi.
Niska dziewczyna była ubrana w długą, prześwitującą koszulę nocną koloru zielonego. Uśmiechnęła się lekko i wpuściła do pomieszczenia rudowłosą dziewczynę.
-Więc ... co będzie z naszą drużyną? - zaczęła niepewnie młoda Ohayoto.
-Posłuchaj ... teraz już nie jest ważny turniej ... zobacz co wyprawia Twój ojciec! Szamani boją się wychodzić na zewnątrz ... a Twój brat napewno przyłączył się do Takuro, bo skoro uciekł to wszystko wyjaśnia ... - wytłumaczyła jej spokojnie Rose.
-A-Ale ...
-Ej ... Czy ja widzę, e ty nie wierzysz w siebie ... w Nas? - przyjaciółka wyszczerzyła się i przytuliła do siebie Kiney.
-... Będzie dobrze ... Zobaczysz - wyszeptała pocieszająco.
-Miejmy nadzieję ... Cieszę się, że mieszkasz z nami ...
-Tya ... Dobra! Bo mi się tu rozkleisz - zaśmiała się Ayanami i usiadła na łóżku.
Po chwili wyciągnęła się i ziewnęła głośno.
-Hoe? Zmęczona jesteś ... idź już spać - mruknęła ruda i prawie natychmiast wyszła z pokoju Ayanami.
Obok niej pojawił się wilczy duch. Ta spojrzała na niego i od razu wyczuła pewien niepokój. Zmrużyła oczy i kucnęła.
-Ej ... Rey, co jest? - spytała cicho, a duch zwrócił pysk w jej stronę.
-Zbliżają się ... Zbliżają się szamani Kiney - mruknął cicho.
-Jak to ... teraz? To niemożliwe ... do naszej dzielnicy?
-Tak .. czuję ich wielkie foryoku, to będzie wielki bunt ...
-Powinnam wszystkich ostrzec - dziewczyna od razu wstała i ruszyła w stronę jednego z pokojów.
-Nie, czekaj ...- Reyearth stanął jej na drodze.
-To nie są szamani ... to jeden szaman, jest blisko
-C-Co? ... Myślisz, że to ...
-Nie ... tamto foryoku jest większe ...
Rozmowę przerwało donośne pukanie do drzwi. Kiney niepewnie zeszła na dół i spoglądała na potężne, drewniane drzwi. Z salonu wyłonił się Yoh, który uśmiechnął się do dziewczyny i otworzył gościowi. Kiney na początku nie mogła zayważyć kto o tak później porze ich odwiedził, jednak gdy tylko zobaczyła kim jest nieznajomy, zesztywniała.
-H-Ha? C-Co Ty tu ...?- wybełkotała po chwili.
-Mam prawdę do Yoh - odparł krótko i oschle, po czym wraz ze swoim bratem bliźniakiem zamknęli się w salonie.

mam nadzieję, że się spodoba ^^''''''
paaaa ;*********

Tytuł: ojej xD'
Kiedy: sobota, 8 marca 2008 22:13:56
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [8]

dobra ... po pierwsze dawno mnie nie było, ale najśmieszniejsze jest to, że codziennie odwiedzam blog XDD
khem ... więc opowiadanie jest ... w produkcji xD ... jeśli to wogóle ktokolwiek czyta...
bo tak coś zauważyłam, że nikt nie odwiedza bloga ... i do tego nie czyta tego czegoś co ja piszę XDD
ale walić to ... przynajmniej mam w domu co robić ...
opowiadanie OBIECUJE (komukolwiek kto to czyta...) pojawi się ... za tydzień! tak ... dokładnie 15 marca dodaję notkę! XDD

Tytuł: Ojciec zemsty?
Kiedy: środa, 28 listopada 2007 20:34:44
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [17]

Ha ha ... wracam po miesiącu ^^''' przyznam, że napisałam tę notkę z przymusu, a nie lubię tak robic, bo wychodzi kompletne dno ^^'. Przepraszam, że tak długo nie pisałam, że mało komentowałam wasze blog, ale ... mam zawalenie głowy z nauką. Już niedługo będą wystawiać oceny na semestr. Ja zdam, ale nie chcę wyłapać żadnych złych ocen ^^' dlatego uczę się (taaa XD'''). Mówię ... kompletne dno, brak talentu do pisania ... kto chce niech czyta ^^'.

Ojciec zemsty?

Nastał nowy dzień, a z tym kolejne walki. Już od rana na wyznaczonych terenach słuchać było wiwatującą publikę i odgłosy walki. Gdzień na trybunach, na samej górze w cieniu stał wysoki, ciemnowłosy mężczyzna, a obok jakaś młoda dziewczyna.
-Jakie to żałosne...
-Panie?
Mężczyzna uśmiechnął się sam do siebie, po czym odwrócił i ruszył w stronę wyjścia.
-Już niedługo zaatakujemy ...
-Panie, będziemy zaszczyceni- powiedziała dziewczyna i wskazała na grupkę stojącą przed nimi.
-Bardzo dobrze- ciemnowłosy zaśmiał się głośno. Stanął przed nimi i z szatańskim uśmiechem cała grupa wyszła ze stadionu.

Kiney obudziła się najwcześniej, chociaż nie była za wczesna godzina. Usiadła z pozycji leżącej i podrapała się po głowie, a potem po plecach (xD). Rozczochrana wstałą i pierwsze co ruszyła do kuchni. Wstawiła wodę na herbatę, a później poszła do łazienki. Przemyła twarz zimną wodą, umyła zęby i uczesała się. Kiedy wyszła z łazienki woda na herbatę była już dawno wyłączona, a wywar zalany. Rudowłosa zmrużyła oczy i rozejrzała się po kuchni. Później wzruszyła ramionami, wzięła napój i usiadła przy stole. By ocieplić swoje zimne dłonie trzymała je na gorącym kubku.
-Zimno Ci?- spytał ktoś stojący za nią i po chwili usiadł naprzeciwko.
-Horo... Nie, oczywiście, że nie- uśmiechnęła się czerwonooka i wzięła łyk herbaty.
-Właśnie, właśnie ... jak Ci się podobała wczorajsza imreza?!
-Była świetna, uśmiałam się z Was za wszystkie czasy- wyszczerzyła się Kiney.
-E ... w-właśnie ...- niebieskowłosy się lekko zarumienił, a czerwonooka wstała, by odstawić naczynie do zlewu.
-Hm? Co się stało?- uśmiechnęła się, odwracając do niego.
-No ... Ee ...- chłopak nie mógł się zbytnio wysłowić. Wstał i podszedł blisko Kiney, co spowodowało u niej lekką niepewność.
-Bardzomisiępodobasz- powiedział jednym tchem.
-C-Co?- czerowonooka zdezorientowana, zarumieniła się lekko, po chwili jednak zaśmiała się.
-Ty chyba sobie ze mnie żartujesz...- spojrzała na jego poważną, a także czerwoną od rumieńców twarz.
-T-Ty nie żartujesz...Horo... T-Ty pewno jesteś pijany- próbowała odsunąć się od niego lecz niebieskowłosy złapał ja za ramiona.
-P-Puść ... mnie- wymamrotała rudowłosa, próbując sie delikatnie wyrwać. Trey nie miał najmniejszego zamiaru. Zacisnął mocniej dłonie na jej ramionach, potrząsając lekko. Przybliżył do siebie i pocałował namiętnie. (Tomiko ... nie bij xD'''''''' ^^''' dop. Kiney) Czerwonooką zamurowało, po chwili odepchnęła chłopaka, udeżając w policzek.
-Co Ci odbiło!?- krzyknęła, rumieniąc się bardziej.
-Przepraszam... nie ... nie mogłem sie powstrzymać- wymamrotał, łapiąc się za obolały policzek.
-N-Nie... Horo... J-Ja Ciebie bardzo lubię, ale zrozum ja mam nażeczonego i ... Ty jesteś dla mnie przyjacielem- wyjaśniła Kiney.
Niebieskowłosy odwrócił się i ruszył w stronę wyjścia z kuchni, rzucając krótkie: "Tylko przyjacuelem?...". Kiney nieco roztrzęsiona całą sytuacją postanowiła wrócić na sofę. Momentalnie się położyła, zmuszając do zaśnięcia. Nic to nie dało, kręciłą się, wzdychała i przeklinała w duchu, że do tego doszło. Usłyszała, że ktoś wstał, więc postanowiła zobaczyć, kto to. Ujrzała swoją przyjaciółkę Ayanami. Uśmiechnęła się lekko i powiedziała.
-Hej pijoku, żyjesz?
-Kiney?..- spytała zmulonym, zachrypniętym głosem podnosząc głowę ze stołu.
-... Umieram! Mam strasznego kaca!- powiedziała po chwili podnosząc głowę ze stołu.
-Na kace ... dwa kace!- zaśmiała się rudowłosa, ale po chwili mina jej zrzędła.
-Ej ... Ej, co jest?- brunetka spoważniała.
-Nie ... nic- Kiney wymusiła uśmiech.
-Czy Ty bierzesz mnie za idiotkę?
-N-Nie!
-To mów!
-A ... no dobrze ...- mruknęła cicho, po czym zaczęła opowiadać wszystko co zdarzyło się tego dnia z rana.
-To ... jest problem, ale Horo Horo jest o wiele lepszy niż Hao- powiedziała Ayanami, po dłuższym zastanowieniu.
-C-Co!?Ale ... jak możesz tak mówić?...
-Zrozum. Teraz nikt nie ma do niego zaufania, on jest no ... zły
-Masz rację, ale Ty nie znasz go, on jest kompletnie inny- mruknęła nieco oburzona Kiney.
-Ehh... Ale ja nie znam go od tej strony i będę mieć swoje zdanie, więc jeśli Ciebie skrzywdzi... nie daruje mu tego- powiedziała Rose, zaciskając pięści.
-Dziękuję Aya- Ohayoto uśmiechnęła się.
-Ale ... teraz ja powinnam Ci coś powiedzieć
-Hm?- ruda spojrzała na przyjaciółkę ze ździwieniem.
-Więc ... wczoraj, gdy byłaś u mnie z Hao... To był u mnie ktoś...
-Co? Kto?
-Ja ... nie wiem
-Jak to ...nie wiesz?
-No, nie wiem! chciał, abyś coś wypiła, ale ... ja się nie zgodziłam, potem gdy Ty przyszłaś to on zrobił ten napój- wzięła ogromny oddech.
-I... I... coś mnie pociągnęło, żebym Ci to dała... Ja przepraszam, naprawdę!- skłoniła się, waląc głową w stół.
-Aya ... Ej przestań- Kiney zaśmiała się głośno.
-Ja nie jestem zła, nawet jeżeli by mi się coś stało, to ... e ... ja ... no ... podsłuchałam mniejwięcej tę rozmowę i ... słyszałam co mówiłaś o mnie
-Ty ... jak mogłaś mnie podsłuchiwać, co!?- Ayanami uśmeichnęła się.
-No bo ... ten głos był znajomy- Kiney także sie uśmeichnęła, po czym wstała.
-Doobra, nie jestem zła i cieszę się, że Ty jesteś cała
-Ha, ha! dobra ... co powiesz na śniadanie?
-Niee, odchudzam się- zaśmiała sie brunetka.
-Jedno śniadanie Ciebie nie zbawi
-No dobra...

Młoda ciemnoubrana dziewczyna imieniem Shizuku weszła do mało oświetlonego pokoju i usiadła obok mężczyzny. Spojrzała na niego.
-Chciałeś coś, panie?- spytała.
-Tak- ciemnowłosy odparł od razu.
-Słucham
-Postanowiłem ją śledzić i Tobie przepada to zadanie Shizuku
-Jestem zaszczycona, od kiedy mam zacząć?
-Od zaraz. Codziennie wieczorem masz mi zdawać raporty. Musimy wiedzieć jakie ma słabe punkty, poznać je do perfekcji i wykorzystać- wytłumaczył mężczyzna.
-Dobrze rozumiem- Shizuku wstała i od razu wyszła z pomieszczenia.
Ciemnowłosy wstał i podszedł do okna. Wyciągnął jakieś zdjecie i zaczął przewracać je międzi palcami.
-Już niedługo ... córeczko



PS. Przy następnej notce ... bedzie zmiana szablonu xDD

Tytuł: Pierwsza walka
Kiedy: niedziela, 21 października 2007 00:44:18
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [21]

No więc XDD Dodaje notkę XD LOL ... w sumie napisałam ja dziś, ale jest przmyślana ... i nie krótka XD długa to nie mogę powiedzieć, bo nie jest xDD ale tam ... i dziekuję Tomiko za szablon XDD (chociaż zrobiłaś mi go dawno xD'') mwehehehe ... jest śliczny *_* Haaao *______* *ślintok* ... A jak Wam sie podoba ten lay? XD dobra ... a teraz moje beznadziejne opowiadanie XD

Pierwsza walka
-Kto to był?- spytał Trey spoglądając na Kiney.
-Czemu się na mnie patrzysz jakbym wiedziała? ... Chociaż ... Miał znajomy głos ... Nie ... Hideki?- dziewczyna spojrzała w stronę brata, a jego tam nie było.
-Dziwne ... Wydawało mi się, że go tu widziałam ...
-Poszedł do domu- wtrącił Yoh z uśmiechem.
-Aha ... Dziękuję Ci bardzo- zaśmiała się Kiney i wszyscy ruszyli do domu.
Łazienkę niestety zajęła Anna i ruda musiała czekać ponad godzinę. Gdy tylko wzięła szybki prysznic wyszła na spacer, by nie wchodzić w drogę blondynce, która najwidoczniej miała zły dzień. Krzyczała na wszystkich za byle co (ale nowość XD'' dop. Kiney), potroiła trening i długo przesiadywała w łazience (okres? ... O.B.!! dop. Kiney).
Minęło trochę czasu, a Kiney postanowiła usiąść na jakiejś wolnej ławce. Westchnęła głośno, po czym zapadła cisza. Żaden szaman nie przechodził tędy, a tego dnia nie było wiatru, zaś słońce piekło nie do wytrzymania. Ciszę przerwało dzwonienie dzwonka wyroczni (masło maślane XD''' dop. Kiney).
-Hm? Walka? ... Już?- ździwiła się Kiney.
Przeczytała spokojnie wiadomość i uśmiechnęła się pod nosem.
-Zaczęło się ...

-Drużyna żywiołów, tak?
-Nie brzmi to zbytnio groźnie
-To słabeusze! Jestem tego pewna
-Nie wymądrzaj się tak Miriam ... Nazwa nie musi oznaczać, że są słabi ...
-Ehh ... Michael ... Ty zawsze tylko o tym ... Moja kobieca intuicja podpowiada mi, że wygramy tą walkę ...- zaśmiała się dziewczyna imieniem Miriam.
-Obydwoje przestańcie ...- odezwał się trzeci chłopak.
-O co Ci chodzi Kevin?
-Jak to o co ... Wykłócacie się o tak bezsensowną rzecz ... Od razu powinniście myśleć o wygranej, a nie ... Sprzeczać się
-Dobrze wiesz, że Michael zwątpił ...- dziewczyna oburzyła się.
-Ta ... Zawsze ja ... I tak wiecie co myślę ...- Michael uśmiechnął się ironicznie.

-Walka? ... Z "drużyną zwycięstwa"? Co to za pewna siebie drużyna? Jej ... Ciekawe jak z nami sobie poradzą- pomyślała Ayanami, czytając wiadomość na dzwonku wyroczni.
-Jutro o 8.00 i tyle się wyspałam ...- mruknęła do siebie.

-Czemu siedzisz tutaj sama?- Kiney usłyszała miłe męski głos.
Dziewczyna odwróciła głowę, a zaskoczyła ją ciepły pocałunek, który od razu odwzajemniła, przymykając oczy i rumieniąc się. Po chwili chłopak oderwał się od dziewczyny i uśmiechnął lekko.
-H-Hao ... Co Ty tu robisz?
-Jak to co? ... Odwiedzam moją nażeczoną- te słowa sprawiły, że ruda zarumieniła się bardziej.
-Słyszałem, że masz walkę
-T-tak ... W końcu turniej się zaczął
-Jednak trzebabyło być razem w drużynie- powiedział cicho do siebie Asakura.
-Słucham?
-Nie ... Nic ...
Pochwili dziewczyna wstała i spojrzała na niego.
-C-Co być powiedział ... Gdybym ... J-ja ...
-Hm?
-No ... Chciałabym ... Przedstawić Ciebie ... Moim najbliższym osobom ...
-To znaczy?
-... B-bratu ... I przyjaciółce ...
-Zastanowię się
-N-naprawdę? - dziewczyna radośnie uśmiechnęła się.
-Skoro ... To Ciebie uszczęśliwi ... To chodźmy ...- mruknął niezbyt zadowolony. Kiney pokiwała głową i uśmiechnęła się najbardziej jak umiała. Hao podszedł do niej, ujął delikatnie za dłoń i oboje ruszyli najpierw do Ayanami.

Prawie przez całą drogę sie nie odzywali. W końcu stanęli przed drzwiami do pokoju Ayi. Kiney już miała zapukać, ale usłyszała jakiś męski głos, do tego znajomy. Przybliżyła się i zaczęła nasłuchiwać.
-Nie ładnie tak podsłuchiwać ...- wyszeptał Hao podchodząc do rudej.
-Cii ... Wiem, ale ... Ten głos ...

-Nie dam jej tego- warknęła brunetka.
-Dobrze wiesz, że jeśli to wypije to nic jej nie bedzie ...
-Ale to Ty chcesz jej coś zrobić ... I ja na to nie pozwolę!
-Taak? A wolisz, żeby zabiła ją ... Najlepsza przyjaciółka?
-C-Co Ty mówisz? I-I ... Zadam Ci jeszcze raz to pytanie ... Kim jesteś?
-To teraz nieważne ... Dowiesz się w swoim czasie ... I pamiętaj ...- mężczyzna nie skończył, ponieważ ktos zapukał do drzwi. Spojrzał srogo na Ayanami.
-Spodziewasz się kogoś?
-N-Nie ...
-Otwórz...
Brunetka bez wahania podeszła i otworzyła drzwi. Ujrzała w nich swoją przyjaciółkę.
-H-Hej Aya ... Mam do Ciebie sprawę- ruda zaśmiała się cicho.
-Hm?... Mów szybko- dziewczyna wyszła na korytarz.
-B-Bo ... Ja ... Chciałam Ci przedstawić ...- Kiney zaczęła się oglądać, ale nie mogła dojrzeć swojegoprzyszłego męża.
-... Hao ...- uśmiech zniknął z jej twarzy.
-Hm? A gdzie on niby jest?
-J-ja nie wiem ... Przepraszam ... P-pewno Ci przeszkodziłam
-Ależ nie ... Wejdź do środka ...- przyjaciółka uśmiechnęła się i jako pierwsza weszła do pokoju, gdzie już nikogo nie było. Zmarszczyła brwi i ujrzała na swoim stole świerzo zaparzone zioła. Dłonie zaczęły jej się trząść. Podeszła do kubeczka, wzięła go do ręki i odwróciła się do Kiney.
-Masz napij się
-A Ty?
-Ja nie mam ochoty ... Pij ...- uśmiechnęła się szczerze.
Ruda odwzajemniła uśmiech i zbliżyła szklankę do swoich ust.
-Nie pij!- warknął Hao wchodząc do pokoju Ayanami.
-C-Co? Czemu?- Kiney od razu postawiła naczynie na najbliższej półce.
-Nic ... Po prostu nie pij ...
-Nie rozumiem ...- ruda spojrzała na Ayanami, a ta jakby odetchnęła z ulgą.
-To co ... Przedstawisz mi swojego przyszłego męża? ... Czy nie?- po chwili uśmiechnęła się.
-No ... Pewnie ... Więc to jest Hao Asakura- zaśmiała się i spojrzała na nieco znudzonego chłopaka.
-Miło mi Ciebie poznać ... Ayanami Rose- brunetka wyciągnęła rękę do Hao, ale ten ani drgnął. Po chwili jednak Kiney go szturchnęła i zmusił się do uściśnięcia ręki.
-Dobra możemy iść ...- mruknął, łapiąc rudą za rękę i od razu wychodząc.
-Hoe? Czekaj ... A ... Aya ... Do zobaczenia jutro ...- krzyknęła ledwo Kiney, rumieniąc się lekko.
-Ta ...- Ayanami pomachała im i sama zniknęła za drzwiami swojego pokoju.

-Czemu tak nagle wybiegłeś? ...
-Trzymaj się od niej z daleka ...
-C-Co?
-Masz się przestać z nią przyjaźnić!- uniósł się, a czerwonooka zacisnęła pięści.
-Nie możesz mi mówić z kim mam sie spotykać, a z kim nie!
-Mogę!
-Nie jesteś moją matką, żeby mi rozkazywać!
-Ale jestem Twoim nażeczonym i nie chce żebt Ci się stała krzywda!
-Krzywka!? Napić się herbaty to krzywda!? Chyba przesadzasz ...
-Przesadzam?! Sama podsłuchiwałaś rozmowę ... Co jeśli ktoś Ci coś tam wsypał?!
-Przestań! To moja przyjaciółka i ona by na to nie pozwoliła!
-Ja tym bardziej nie chcę pozwolić na to by Ci się coś stało, bo Cię kocham!- krzyknął złapał dziewczynę za ramiona przybliżając do siebie i lekko potrząsając. Ta zamilkła i zarumieniła się. Spojrzała Asakurze w oczy, po czym spuściła głowę.
-Ja Ciebie też kocham ... Ale zrozum to moja przyjaciółka ... Dużo dla mnie znaczy ... Znam ją prawie od dziecka- wymamrotała, a Hao przyciągnął ją do siebie i mocno przytulił.
-Niech Ci będzie ...- mruknął niezbyt zadowolony.
-Dziękuję ...- Kiney wtuliła się w jego klatkę piersiową i zamknęła oczy.

-Witamy! Na pierwszej walce szamańskiej na tej arenie!- zabrzmiał głos mężczyzny mówiącego przez miktofon.
-Dosłownie za dwie minuty drużyna żywiołów i drużyna zwycięstwa rozpocznie trzecią rundę turnieju szamanów!- rozległ się krzyk publiczności.
Zaś na arenie stały już przygotowane do walki i z opracowanym planem oby dwie drużyny.
-Uwaga ... Zacznijcie walkę!- powiedział sędzia, a szamani ruszyli na siebie.
Kiney zabrała się za przywódcę drużyny- Kevina. Przeciwniczką Ayanami była Miriam, a zaś Hidekiego- Michael. Każdy z nich toczył zaciętą walkę, a nie było łatwo. Przeciwnicy przygotowali sie doskonale. Nawet Wielka Kontrola Ducha przywódcy ździwiła Kiney. Na szczęście ona także potrafiła zrobić tą kontrolę, dzięki Księdze Szamanów, którą przeczytała z Yoh i resztą. Jej brat i Ayanami także użyli tej kontroli ducha, by dorównać swoim przeciwnikom. W tym samym czasie padły ostateczne ataki. Błysk, jasność, a potem krzyki publiczności. Wszystko działo się strasznie szybko.
-Zwyciężyła ... Drużyna ... Żywiołów- znowu tłum zaczął krzyczeć i wiwatować, zaś przegrani odeszli wykłócając sie nawzajem.
-To było proste ...- zaśmiał się Hideki i spojrzał na dziewczyny.
-Zgadzam się- Ayanami od razu zaczęł mu przytakiwać.
-A ja się przyznam, że miałam kłopoty ... Byli dobrze wytrenowani- mruknęła Kiney, wycierając krew z kącika ust.
-Albo może Ty jesteś za słaba ...- zaśmiał się czarnowłosy.
-N-Nie prawda!- odparła oburzona ruda.

-Do dna! Za naszych pierwszych zwycięzców!- krzyknął Horo wyciągając do góry szklankę z napełnionym do połowy "napojem" (*_________* XDD dop. Kiney).
-DO DNA!- potwórzyła reszta i także wstała pijąc zawartość szklanek.
Po chwili usiedli na miejsce i zaczęli się śmiać.
-Jeszcze raz gratuluję- powiedział Yoh i uśmiechnłą się do całej drużyny.
-Jeeej ... Ile bedziecie nam gratulować ...- zaśmiała się Ayanami.
-Przecież wy też wygracie swoje walki! Jestem pewna!
-Tak tak ... Trzeba w to wierzyć- Yoh także się zaśmiał.
-Myslę, że już jest trochę późno- wtrąciła Kiney, która jako jedyna nie piła (ja to jestem dziwna XD''' dop. Kiney).
-Która godzina?
-Po trzeciej w nocy
-Łooo... Zbieramy się ludziee!- Horo Horo ledwo wstał i powędrował wężykiem do drzwi.
Ruda podbiegła do niego.
-Chyba się upiłeś ...
-Nie ... Nic mi nie jest ...- zaczął kiwać głową i machać jej rękoma przed jej twarzą.
-Chodź ... pomogę Ci dojść do pokoju- zaśmiała się i pomogła chłopakowi dojść do jeko pokoju.
Wszyscy takze się rozeszli, ale jak czerwonooka przypuszczała każdy pomylił pokoje. U niej spał Ryu, zaś w pokoju brata Ayanami i Yoh. Dziewczyna westchnęła i zeszła na dół do duzego pokoju. Wyciągnęła jakiś koc. Położyła się i przykryła. Długo próbowała zasnąć, ale jeszcze słyszała gdzieniegdzie głosy pijanych szamanów. W końcu usnęła.

Tytuł: "Jeszcze mnie popamiętacie"
Kiedy: niedziela, 30 września 2007 22:04:57
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [23]

Buahaha zacznę oczywiście od pozdrowień dla mojej kochanej Ayanami XDDD dzieki, której wróciła mi nieco wena ... no i Tomiko xDD lol XDD ... ten ... no i ... dodaje notkę dziś ... bo moja przyjaciółka (patrz Aya) uparła się, ze jeśli nie dodam notki w niedzielę to ona skasuję bloga ... >.>' więc ... ten ... dodaje ... >.<' XDD

"Jeszcze mnie popamiętacie"

-Ha! Wiedziałam, że spotkam tu kogoś znajomego, ale nie sądziałam, że to bedziesz ty!- zaśmiała się krótkowłosa brunetka, średniego wzrostu i o bardzo ładnych kobiecych kształtach (nie pomyśleć, że gruba! XD'' dop. Kiney)
-N-No tak, ale ... Ty znasz Yoh?- rusowłosa uścisnęła dłoń Tomiko.
-Ta ... to mój brat- uśmiechnęła się.
Kiney zaniemówiła. Podniosła do góry brwi i zaśmiała się po chwili.
-Ty chyba sobie ze mnie żartujesz
-Nie? Czemu miałabym żartować z takich rzeczy?..- brunetka spoważniała.
-Czy- Czy ... Czyli to naprawde Twój brat? A-Ale ... jak? ... Nigdy nie wspominał ...
-Powiedz mi ... po co tu wspominać o takim ... czymś?- wtrącił Yoh, ale natychmiast oberwał, jak już się okazało, od swojej siostry w głowę.
-Boże ... Nigdy bym się tego nie spodziewała ...- Kiney zaśmiała się, ale po chwili poczuła dłoń na jednym z ramion. Od razu odwróciła głowę i ujrzała swojego brata.
-O ... Co chcesz?
-... Przyszliśmy tu żeby zgłosić drużynę ... a nie gadać!- powiedział ironicznie.
-Idziemy!- dodał po chwili i pociągnął Kiney za sobą.
-Ej ... Ej ... Ale ... Czekaj nooo ...- protestowała, ale to nic nie dało, więc do akcji wkroczyła Ayanami.
-Hideki ... Nic się nie stanie jak trochę pogadamy ...
Chłopak spojrzał na nią nieco z góry, westchnął i puścił Kiney.
-Macie dziesięć minut ...
-Ok- uśmiechnęła się i podniosła Kiney z ziemi.
-Dzięki ... Właśnie ... Chodź, przedstawię Cię- rudowłosa zaśmiała się i wróciły do miejsca, gdzie stał Yoh.
-Więc ... to jest Ayanami- wskazała na przyjaciółkę.
-Jest z nami w dwóżycie, a no i Aya ... to jest Tomiko, Yoh ... tam dalej to Faust i Eliza, a ... a ... gdzie Ryu? ...- powiedziała z uśmiechem i pokazała na każdego.
-Przyjaciele Kiney są moimi przyjaciółmi- zaśmiał się młody Asakura i uścisnął dłoń Rose.
-Mi też miło- uśmiechnęła sie Tomiko. Nagle usłyszeli głośne tupanie i z daleka widać było kłęby piasku, który uniósł się pod wpływem wiatru. Do grupki podbiegł owy Ryu rzucając się na Ayanami z bukietem róż i głośnym okrzykiem "Zostań moją królową!". Wszyscy wybuchli śmiechem, tylko nie biedna Aya, która jakoś próbowała odgonić mężczyznę i zwalić z siebie. Później inni jej pomogli, bo dziewczyna nie dawała sobie rady.
-A to jest Ryu- Kiney wyszczerzyła się.
-Wiesz ... zdążyłam zakapować - otrzepała się i naburmuszyła.
-Proszę ... o piękna pani ... zostań moją królową!- krzyknął mężczyzna, a wzrok wszystkich szamanów zwrócił się na niego.
-Ee... Nie!- Ayanami schowała się za osobą, która stała najbliżej, czyli Hidekiego. Gdy tylko to zauważyła zarumieniła się i odeszła od brata Kiney. Ten dalej dziwnie patrząc wtrącił się do rozmowy swojej siostry z Tomiko.
-Dziesięć minut minęło ... Idziemy
-... T-Ta ... Dobra ... Pogadamy kiedy indziej ...- zaśmiała się i cała trójka odeszła.

Był dośc późny wieczór, a już zgłoszona drużyna żywiołów nie wróciła do swoich lokum. Z resztą cały dom był pusty. Obok można było usłyszeć donośne śmiechy. W jakimś barze siedziała cała grupka przyjaciół. Po ich uśmiechach na twarzy można było stwierdzić, że znakomicie się bawią. Nagle wszyscy spojrzeli na Rena, po czym wybuchli głośnym śmiechem.
-O dzień dobry słoneczko- zaczął Horo dławiąc się śmiechem.
-J-Ja ... wcale nie śpię! Tylko zamknąłem na chwile oczy ...- chłopak od razu zaczął się wypierać.
-O Renie ... co Ty robisz po nocach!?- Kiney nie wytrzymała i znowu wybuchła śmiechem.
-Ś-Śpię!
-O kochanie ... ubrudziłeś się na nosku- Horo przybliżył się do fioletowowłosego i ściągnął mu ryż z nosa, po czym znowu zaczął się śmiać, zaś na twarzy Rena pojawił się wielki rumieniec. Oczywiście od razu zaczął przezywać i gadać inne niezbyt przyjemne słowa na Trey'a. Na końcu omało co nie skńczyło się to walką lecz przyjaciele ich powstrzymali. Wybiła północ, a wszyscy zaczęli powoli rozchodzić się do pokoi.
Tylko Kiney postanowiła zostać i odprowadzić swoją przyjaciółkę do jej domu. Nie minęło pół godziny, a stały przed wejściem.
-A-AAAle jestem zmęczona- wymamrotała Kiney, przeciągając się i głośno ziewając.
-Może przenocujesz u mnie?- zaproponowała jej Ayanami.
-Nie- odparła zdecydowanie.
-Muszę z rana wszystkich na trening obudzić ...- wyjaśniła po chwili.
-Rozumiem ... w takim razie do zobaczenia- Aya z uśmiechem podeszła do nieco małych drewnianych drzwi i pchnęła je lekko, sprawiając, że się otworzyły. Pomachała Kiney i weszła do budynku. Przyjaciółka tylko się uśmiechnęła i odeszła. Ayanami weszła powolnym krokiem do swojego pokoju. Było to małe pomieszczenie, ale łatwo było je rozpoznać. W całym pokoju znajdowały się najróżniejsze zioła. Od leczniczych po zwykłe herbaty. Na środku znajdowało się łóżko, obok półeczka, gdzie stał pusty kubek i nocna lampka. Dziewczyna bezwładnie rzuciła torbę na podłogę, gdzie i tak było pełno ubrań, a potem sama poleciała na łóżko. Zamknęła oczy, a po chwili zasnęła głębokim snem.

Nastał ranek, a wszystkich domowników obudziły krzyki i piski z podwórka. Każdy wybiegł z domu, ale nic nie można było dostrzec gdyż wielka chmura dymu uniemożliwiła to. Horo od razu zrobił kontrolę ducha i jednym atakiem rozbił dym. Ukazał się budynek, a w nim płomienie. Wszyscy od razu skinęli głowami i także wykonali kontrolę ducha. Pomogli innym szamanom wynieść rannych. Każdy dobrze wiedział, że sprawcą tego jest Hao. Kiney spuściła głowę i usłyszała głośny śmiech. Lecz ten śmiech nie był znajomy, chociaż tylko momętami przypominał coś Kiney. Wszyscy się rozglądali na różne strony, ale nikogo nie dostrzegli. Na koniec usłyszeli donośny męski głon, mówiący "Jeszcze mnie popamiętacie ... zemszcze się na tych, którzy mi to zrobili! ..."

Tytuł: "To ... To ... Tomiko!?"
Kiedy: wtorek, 18 września 2007 17:04:40
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [41]

Haaaa... yoł! XD nareszcie dodaję notkę xDDD Buahaha ... w sumie byłaby krócej ...... ale przez taką jedną ... muszę dodać dziś razem z nią >.>''' no cóż xDD i tak to w pewnym sęsie, ja ją prosiłam żeby napisała już notkę ... i ja ją prosiłam, żeby mi jakieś momenty pisała XDDDD ... aha ... jeszcze coś xDD ... więc moja przyjaciółka Aya ... chce skasować bloga ze swoim opowiadaniem, bo mało osób ją odwiedza, a ja na to nie pozwolę, więc proszę ... proooszę ... i jeszcze raz baaardzo was proszę ... jeżeli chodź trochę lubicie "Harrego Pottera" (ja też nie lubię, ale jej opowiadanie jest takie ... fajne no xDD) to wchodźcie i komentujcie jej opo ... proooooooooooszę *upada na kolana* ... będę Wam wdzięczna jak nic ... xDDDD to jest link do jej bloga |Ayanami-Story| ... no i koniec ogłoszeń parafialnych xDDDD ............. jeszcze raz proooooooooooooooooszę xDD'''''

"To ... To ... Tomiko!?"

Długowłosy uśmiechnął się, w jego oczach można było ujrzeć radość ... radość jakiej jeszcze nigdy Kiney nie widziała w chłopaku. Powoli wstała i dalej czerwona na twarzy złapała delikatnie dłoń Hao, który przez cały czas milczał.
-Cieszę się ...- mruknął po chwili, złapał rudą za dłoń i przyciągnął do siebie. Przytulił mocno. Dziewczyna wtuliła się w jego umięśnioną klatkę piersiową. Trwali tak przez chwilę w milczeniu. Ciszę przerwał Hao.
-... Masz już drużynę?
-He?
-No ... masz już trzy osoby do drużyny?
-N-Nie- zaśmiała się.
-Zostało Ci mało czasu ...
-Wiem ... ale znajdę kogoś zobaczysz- wyszczerzyła kły i spojrzała w oczy chłopakowi.
-Zamieszkasz u mnie w obozie- powiedział poważnie.
-A ... A-Ale czemu? Nie mogę tu?
-Nie
-Proszę ... nie chcę rozstawać się z przyjaciółmi ...
-A kto powiedział, że będziesz ... chce mieć Ciebie przy sobie ... ale skoro nie chcesz ... zostaniesz tu ... odprowadzę Cię- mruknął.
-A ... t-tak ... dobrze ...- rudowłosa uśmiechnęła się lekko i oboje ruszyli w stronę miejsca zamieszkania Kiney.

Droga minęła im szybko. Dziewczyna czuła się nieswojo gdy przechodzili obok różnych sklepów, a ich właściciele szybko je zamykali. Także ludzie ... uciekali w popłochu, by tylko nie zostać zabitym przez Hao. Zacisnęła mocno pięści i spuściła głowę.
-Przyzwyczaisz się...- starszy Asakura złapał ją za podbrudek i podciągnął głowę do góry, zatrzymując się tym samym.
-Jesteśmy na miejscu ...- uśmiechnął się lekko, tak by nikt nie zauważył i pocałował namiętnie Kiney. Ta od razu odwzajemniła pocałunek, zamknęła na chwilę oczy i ... wszystko się skończyło.
-Do zobaczenia ... przyszła królowo ...- zaśmiał się brązowowłosy i zniknął. Ruda popatrzyła na budynek przed sobą. Bała się wejść, bała się, że zaczną jej wypominać zaręczyny z Hao. Powolnym krokiem zaczęła zbliżać się do budowli. Weszła do środka. Przed nią stali przyjaciele ... czy nadal może ich tak nazwać? Sama nie wie, ominęła ich i ruszyła na górę. Ktoś złapał ją za rękę, pociagnął i walnął o ścianę. Później uderzył mocno w twarz.
-Co Ty wyprawiasz!?- usłyszała znajomy głos. Podniosła nieco głowę i spojrzała na osobę. Jej źrenice rozszerzyły się. Otworzyła usta, ale nie mogła nic powiedzieć.
-H ... H ... Hideki? ...- wymamrotała w końcu.
-Tak to ja ... nie widzisz? ...
-A-Ale ... myślałam, że ... Takuro ... coś Ci zrobił ...- na samą myśl o ojcu popłynęła jej łza.
-... heh ... nie wierzysz w moje możliwości kochana siostrzyczko ... a teraz ... wytłumacz mi ... C-O T-O J-E-S-T?- wskazał na pierścionek zaręczynowy, który pięknie mienił się swoimi kolorami.
-T-To ... -złapała się za policzek, który teraz dopiero zaczął boleć od uderzenia.
-J-Ja ... zaręczyłam się ...
-Z kim?- spytał od razu.
-Z ... Z ...- dziewczyna bała się powiedzieć, nie chciała by nawet brat odwrócił się od niej.
-Z ... H-Hao ...
-... Oszalałaś!? Przecież to jest ...
-WIEM! ...- krzyknęła.
-Wiem ... najniebezpieczniejszy szaman na świecie ... Co ja na to poradzę ...- po policzkach spływały jej obficie łzy.
-Co ja poradzę, że serce nigdy nie słucha tego co chcesz zrobić ... Co ja poradzę, że on jest zły ... No powiedz ... Co ja mam zrobić!?- załkała, a brat popatrzał się na nią dziwnie. Było mu głupio, bo w sumie miała rację, ale martwi się o swoją jedyną rodzinę. Yoh i reszcie też zrobiło się nieco głupio.
-Ona ma racje ...- w końcu wśród wszystkich zgromadzonych zabrzmiał donośny głos Anny.
-Nie możemy jej obwiniać za to ... sama zdaje sobie sprawę z tego co robi ...- zaczęła.
-I myślę, że każdy z nas powinien ją przeprosić ... Ja także przepraszam ... Dobrze wiesz co myślę o Hao ... ale jeśli tak myślę o Hao to nie znaczy, że muszę tak myśleć o Tobie ...-
Rudowłosa zrobiła ździwioną nieco minę, po chwili każdy zaczął do niej podchodzić i przepraszać. Dziewczyna była strasznie zakłopotana, ale i szczęśliwa.
-No to teraz ... zjadłbym cheasburgera- powiedział Yoh i wyszczerzył kły.
-Mistrzu ... myślę, że to jest świetny pomysł- Ryu pokiwał głową.
-Ja je z chęcia przygotuję
-Ryu ... czytasz w moich myślach- zachichotał Yoh i oboje powędrowali do kuchni.
Tymczasem Kiney już chciała ruszyć do swojego pokoju lecz zatrzymał ją Hideki. Bez słowa przyciągnął ją do siebie i przytulił.
-Przepraszam ...
-Hideki ... Nieważne ... nie gniewam się- uśmiechnęła się i przytuliła brata.
-Ale ... wiesz, że ja się martwię ...
-Wiem ...

Nastał nowy dzień. Wszyscy już z rana nie spali, prócz Kiney.
-Może pójdę ją obudzić?- zaproponował Horo.
-Tak tak jasnę ... każdy wie co byś jej tam zrobił- zakpił z niego Ren, a niebieskowłosy od razu się zarumienił.
-Nieprawda ... tylko ty masz takie skojarzenia!
-Skojarzenia może i mam ... ale nie wprowadzam ich w życie- Tao nie dawał mu spokoju.
-Dobra daj mu spokój- wtrącił się Yoh.
-A ... Kiney niech sobie pośpi ... - zaśmiał się.
-A właśnie właśnie ... jak to będzie z drużynami?- Horo usiadł przy stoliku.
-Już nas zgłosiłem niebieska czapeczko ...- Ren przysiadł się z butelką mleka.
-Naprawde!? Nas? ... znaczy się mnie ... Ciebie i?..
-Choco ...
-NIEEE!!
Ren tylko westchnął, zaś Yoh usiadł na wolnym krześle z wielkim talerzem z kanapkami.
-Jak się nazywamy?- mruknął Trey.
-... Drużyna Rena
Niebieskowłosemu opadła szczęka. Nie mógł nic powiedzieć, ale w końcu wyjękał.
-Cz-Czy Tobie ... KOMPLETNIE ODBIŁO!?- wrzasnął.
-Nie
-Nie mogłeś dać jakiejś normalnej nazwy... tylko ... drużyna Rena? Jej ... jeszcze drużyna Treya bardziej by pasowało, ale ... Rena? ... Beznadziejne ...- skrytykował.
-Ta ... to czemu sam nie zarejestrowałeś takiej nazwy?
-Bo ... Bo ...-Horo nieco zrobiło się głupio.
-Bo?
-Bo nie chciałem wyjść za takiego jak Ty i ... wolałem zostawic to Tobie
-Mhmn ... jasne- złotooki pokiwał głową.
-Ehh... - kłótnie przerwał Yoh swoim głośnym westchnieniem
-Co Ciebie dręczy przyjacielu?- Horo od razu podszedł do niego i się uśmiechnął.
-Jeszcze ja muszę zgłosić swoją drużynę
-No to w czym problem?
-Nie wiem jaką nazwę bedziemy mieli- zaśmiał się.
-Mistrzu ... ja zawsze ustosunkuje się do tego co ty powiesz ...- wszedł do kuchni Ryu.
-Hmm ... tak ...- Asakura pokiwał głową.
-W takim razie mistrzu co powiesz na ... drużynę Asakury?
-Mi to odpowiada ... a Faust?
-Pewno takze mu obojętnie, mistrzu. Jemu w głowie tylko Eliza- zaśmiał się mężczyzna.
-No tak ... a Tobie?
-Mówiłem, że ustatkuje się do każdej twojej decyzji
-W takim razie ... idziemy zgłosić naszą drużynę- Yoh wstał i uradowany, poszedł do innego by poinformować Fausta. Lecz on był zbyt zajęty swoją ukochaną, by wysłuchać chłopaka. Jedyne co to kiwał głową, więc Yoh uznał to za "tak" i wyszedł z pokoju. Później wraz z Ryu wyszli z domu.
Akurat temy wszystkiemu przyglądała sie Kiney.
-Hmm... chyba ja też powinnam zająć się poszukiwaniem drużyny... -pomyślała i weszła do kuchni, gdzie siedział jej brat.
-Zostaliśmy tylko my...- mruknął biorąc łyk gorącego kakao.
-Hm? - rudaspojrzała na niego.
-Tylko my nie mamy drużyny ...
-Aa... N-No tak ... racja ...
-Masz już chociaż jedną osobę?
Kiney przez chwilę sie zastanawiała.
-M-Myślę, że tak ... a co?
-Ehhh ... ja nie mam nikogo ...
-To już masz!- wyszczerzyła się.
-Ale naprawdę mogę?- chłopak zawachał się.
-Taa... -pomachała ręką i otworzyła lodówkę, wyciagając jakiś jogurt.
-A kim jest trzecia osoba?
-Pamiętasz Ayanami?
-Nie- zaśmiał się.
-Taa... to w takim razie ja poznasz
Dziewczyna z uśmiechem wyszła z kuchni i ruszyła korytarzem, witając się z innymi domownikami. Po chwili ktoś zapukał do drzwi.
-Otworzę!- krzyknęła i podbiegła do głównego wejścia do domu.
-O ... Ayanami ... wiesz, że dopiero o Tobie z bratem rozmawiałam?- zaśmiała się.
-Z bratem? ... Znalazł się? Ładny jest?- dziewczynie zaświeciły się oczy.
-E... e... t-tak znalazł się- pytania przyjaciółki nieco ją zaskoczyły.
-Chcę go poznać ...- brunetka złapała ją za dłoń i zaczęła ciągnąć po pokoju, wypytując się, który to Hideki.
W końcu dziewczyny dotarły do kuchni.
-Dobra ... Hideki ...- Kiney spojrzała na brata z uśmieszkiem.
-To trzecia osoba w naszej drużycie ... ayanami- rudowłosa wciągnęła brunetką, która jakby zahipnotyzowana wpatrywała się w Hidekiego.
-Eee... Hideki jestem, miło mi- chłopak podał dłń dziewczynie, zaś ona zarumieniła się i uścisnęła, ją cicho szepcząc swoje imię.
-Teraz nazwa ...- Kiney usiadła na parapecie. Jedną nogę normalnie postawiła, a drugiej pozwoliła wisieć.
-Racja ...- mruknął Hideki.
-To co proponujecie?
Zapadła cisza. Nikt się nie odzywał. Ayanami wpatrywała się w brata Kiney, zaś on kończył śniadanie. Rudowłosa westchnęła głośno, przekręciął oczami i spojrzała przez okno.
-Drużyna ... drużyna ... drużyna czego? trzeba wymyślić coś oryginalnego ... zaraz zaraz ... Ayanami ma ducha z mogą lasu, czyli ziemi ... Hideki- powietrza, a ja? Ognia ...- myślała, lecz w pewnym momencie przerwała ciszę.
-Wiem!
-Hm?- Hideki spojrzał na nią.
-Co powiecie na drużynę żywiolów?
-Hmm ... fajnie- Ayanami uśmiechnęła się.
-Mi też sie podoba...- brat rudowłosej wstał i wstawił talerze do zlewu.
-Aya?- Kiney podeszła do przyjaciółki.
-Słucham?
-Ty wogóle chcesz być u nas w drużynie?
-No pewnie! XD
-To dobrze- puściłą jej oczko.

Po jakiejś godzinie cała trójka postanowiła zgłosić swoją drużynę. Tak także spotkały Yoh i Ryu, za którymi chodził Faust VIII ze swoją Elizą. Jednak obok brązowowłosego chodziła także dziewczyna, która Kiney kogoś przypominała.
-Yoh! -krzyknęła, a młody Asakura odwrócił się.
-O Kiney!- odparł z uśmiechem.
-KINEY!?- wrzasnęła dziewczyna, stojąca obok chłopaka, wtrącając się.
-To ... To ... Tomiko!?- rudowłosa zrobiła wielkie oczy i się uśmiechnęła.

I jak Wam się podoba? xDDD ... Ten ....... prooooszę XDDDDD'''' *żeby nie było ... nie miała co napisać xD''*

Tytuł: Decyzja ...
Kiedy: czwartek, 23 sierpnia 2007 00:21:07
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [75]

Tym razem notka nie będzie aż tak długa ... ^^'' bez żadnych już wstępów zapraszam na opowiadanie ...

Decyzja ...

"... przecież ... nie chcę być zła ... a jednak ... kocham go ..."- cały czas dziewczyna głowiła się. W końcu postanowiła wyjść na świerze powietrze. Zeszła na dół i ujrzała swoich przyjaciół.
-Ohayo Kiney!- krzyknął pierwszy Horo.
-Ohayo ...- uśmiechnęła się lekko i ruszyła do drzwi, lecz chłopak zatrzymał ją.
-Czemu nie było Ciebie z nocy? M-Martwiłem się ...
-Horo ... eee ... ja zasnęłam gdzieś na polanie poza Dobi ... potem weszłam przez okno ...
-Ehh ... mam nadzieję, że nic Ci nie jest ...
-Nie ... no jak widzisz żyję- zaśmiała się.
-A gdzie idziesz?
-Przejść się ...- złapała za klamkę, ale niebieskowłosy cały czas trzymał jej dłoń. Kiney popatrzyłą się chwilę na nią.
-... idziesz ze mną?
-Jasne- uradował się i oboje wyszli. Ruda prawie przez całą drogę się nie odzywała. Tylko czasami przytaknęła chłopakowi, który non stop coś mówił. W końcu usiedli na ławce.
-Co się z Tobą dzieje? ...- Trey złapał za ramię dziewczyny i spojrzał jej w oczy.
-Ze mną? Nic. Tylko jestem trochę ... śpiąca ... niewygodnie było na tej trawie ... - zaśmiała się i ziewnęła.
-... nie wierzę Ci ... coś Ciebie gryzie
-Horo ... to naprawdę nic ...- uśmiechnęła się serdecznie.
-S-Skoro tak mówisz ...
Kiney spojrzała na niebo.
-Jest dzisiaj niewiarygodnie piękne ... nie uważasz?
Niebieskowłosy podniósł głowę. Popatrzył chwile na bezchmurne niebo i pokiwał głową.
-Masz rację- potwierdził.
-Horo? ..
-Hm?
-Wracajmy już do domu ...
-A tak tak ... oczywiście- zaśmiał się i oboje wrócili. Kiney od razu udała się do swojego pokoju. Położyła się na łóżku i cały czas zastanawiając się, wpatrywała się w jakże w tym momencie interesujący sufit.
-Weź się w garść- mruknęła sama do siebie i walnęła w czoło. Obok pojawił sie jej duch stróż. Spojrzał się na rudowłosą, która zakryła twarz dłońmi.
-... Może przestaniesz się użalać nad sobą i ... postanowisz coś w końcu?- palnął po chwili.
-Myślisz, że to takie proste!?- uniosła się, siadając przy tym.
-Nie nie jest proste ... ale kochasz go prawda?
-... No tak ...
-To wsłuchaj się w to... co Ci mówi serce ... a nie rozum- uśmiechnął się i ułożył obok Kiney.
-Racja ...- wymamrotała cicho i znowu położyła. Zamknęła oczy.
"To ... co mi mówi serce tak? ... heh ... to trudniejsze niz myśla ... łam ..."- tak myśląc zasnęła. Nie miała żadnego snu. Po prostu pustka. Obudziła się na porę obiadową. Usłyszała jak Yoh woła wszystkich i także zeszła.
-To idziemy do baru- zaśmiał się brązowowłosy i wszyscy ruszyli.

Każdy zajął swoje miejsce, a po chwili podali zamówione potrawy i wszyscy zaczęli jeść. Prawie wszyscy ... tylko Kiney wpatrywała się w swój talerz.
-Czemu nie jesz?- w końcu spytał się Ryu.
-... J-Ja ... chcę Wam coś powiedzieć ...- wymamrotała.
-Słuchamy ... słuchamy- mężczyzna uśmiechnął się serdecznie.
-J-Ja ...... J-Ja ...
-Wydusisz to w końcu z siebie?- warknęła Anna.
-... J-Ja ... znaczy się ...- ruda denerwowała się.
-Spokojnie ... jesteś w śród przyjaciół ...- próbował uspokoić ją Yoh.
-... Proszę ... tylko nie bądźcie źli ...
-No ... to zależy na co ...- mruknął Ren, ale Yoh posłał mu złowrogie spojrzenie.
-... Nie bedziemy
-... J-Ja ... znaczy się ... H-Hao ... chce ... bym była jego nażeczoną ... i ja ... zgodzę się
Zapadła cisza. Wszyscy spojrzeli z szokiem na Kiney, która spuściła nisko głowę.
-OSZALAŁAŚ!?- w końcu Horo krzyknął, waląc pięściami w stół i wstając.
-To jest nasz wróg! A Ty chcesz przejść na jego stronę!?
Ruda zacisnęła pięści, a po policzku spłynęła jej łza.
-... J-Ja ... tego nie powiedziałam ...
-Ale same nażeczństwo o tym świadczy!
Zamilkła. Nie wiedziałą co odpowiedzieć ... co myśleć. Jedyne co zrobiła to wstała z miejsca i mówiąc krótkie "przepraszam" odeszła.

-Tak taaaak ... poproszę- zirytowana Ayanami zapłaciła sprzedawcy, który podał jej pączka. Odeszła od lady i spokojnym krokiem, wyszła z piekarni. Zaczęła zajadać się wyrobem. Rozejrzała się, zwruszyła zamionami i westchnęła. Jej wzrok zatrzymał się na biegnącej rudowłosej. Płakała.
-K-Kiney...- powiedziała cicho do siebie długowłosa.
-Kiney!- powtórzyła już krzycząc. Pobiegła za przyjaciółką. Gdy tamta w końcu zatrzymała się, Ayanami złapała, dysząc ją za rękaw.
-Ej... Co Ci jest?- odwróciła ja w swoją stronę.
-I czemu płaczesz? ... Co się stało? ...- dodała spokojnym głosem.
-A-Aya ...- Kinwy ledwo co wymamrotała przez łzy i rzuciła się w ramiona przyjaciółce. Zaczełą płakać. Łkała jak małe dziecko.

-Już dobrze?- Rose pogłakała ja po plecach.
-Ta ... chyba tak ...- zaśmiała się głupio i wytarła oczy.
-To teraz ... powiedz co się stało ...
Kiney zamilkła. Spuściła głowę i spojrzała na swoje buty. Sama nie wiedziała czy ma to powiedzieć, bo nie chce stracić przyjaciółki.
-Ejj... martwię się noo ... powiedz- Ayanami próbowała coś z niej wyciągnąć.
-... Hehe ... nie to nie! Nie mam zamiaru Ciebie błagać ...- dodała po chwili oburzona i odwróciła głowę, krzyżójąc ręce na piersiach.
-... Zaręczyła się z ... Hao ...- dobiegł cichy głos rudej.
-... Żartujesz prawda?
Czerwonooka tylko pokiwała głową.
-I tylko to?
-Jakto ... tylko to? ...- Kiney spojrzała na nią zdziwionym wzrokiem.
-No ... tylko to- Rose wyszczerzyła się.
-Nie masz zamiaru mówić, że to ... najgroźniejszy i najniebezpieczniejszy szaman ... i teraz będę po jego stronie i ... nie bedziemy mogły się przyjaźnić?
-Czy Ciebie kompletnie powaliło!?- warknęła i walnęła przyjaciółkę w głowę.
-Oczywiście, że nie mam zamiaru ... kochasz go ... co ja na to poradzę ... i kto powiedział, że będziesz walczyć przeciwko mnie? Napewno nie będziesz po jego stronie ... - uśmiechnęła się i objęła Kiney.
-... Jak dobrze, że ty mnie chociaż rozumiesz ...- rudowłosa także lekko uśmiechnęła się.

-Już ... czas ...- wymamrotała Kiney, spoglądając na czerwonawe niebo.
-Hm?
-Hao ... przyjdzie niedługo ... żeby usłyszeć odpowiedź...
-A ... to ... moze ja już pójdę ... no wiesz nie będę wam przeszkadzać ...- Ayanami zaśmiała się.
Rudowłosa zrobiła minę jakby nad czymś rozmyślała. Po chwili pokiwała głową, a jej przyjaciółka uśmiechnęła się.
-W takim razie ... do zobaczenia- pomachała i odeszła.
Czerwonooka została sama. Podeszła do jakiejś ławki i usiadła na niej. Znowu spojrzała na niebo. Powoli nabierało ono barwy lekko granatowej lecz dalej czerwony i jego jaśniejsze odcienie dominowały na niebie. Zawiał chłodny wiatr, który zachwiał drzewa. Niektóre liście zaczęły spadać i w swoim tańcu upadły na ziemię. Dziewczyna rozejrzała się. Bardzo ździwiła się, że o tej porze nie ma nikogo. Żaden szaman nie przechodził tym parkiem. Rudowłosa pokiwała tylko obojętnie głową i znowu spojrzała na poprzedni obiekt zainteresowania.
-Witam ...- zabrzmiał znajomy męski głos.
Kiney odwróciła głowę i ujrzała starszego Asakurę.
-H-Hao?
-A kogo sie spodziewałaś ... mojej matki?- zaśmiał się ironicznie, po czym pocałował namiętnie rudowłosą.
-Więc ... jak będzie?- uśmiechnął się, a dziewczynie aż zaparło dech w piersiach. Serce zaczęło jej walić jak szalone, przełknęła ślinę i zamknęła oczy.
-J-Ja ... zostanę twoją żoną!- powiedziała, rumieniąc się.

I jak ... podobało Wam się? ^^'

PS. Jak Wam się podoba nowy szablon? XDD

Tytuł: "dzisiaj chcę spędzić z Tobą czas"
Kiedy: środa, 1 sierpnia 2007 19:16:07
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [46]

No i następna część ... XDD dużo się tutaj nie bedę rozpisywać XDD Bardzo mi sie podoba ta część ... nie wiem dlaczego, ale ... no ... dla mnie ma to coś XDD'''' mam nadzieję, że Wam też będzie się podobać ... XDD

"dzisiaj chcę spędzić z Tobą czas"

-A ... E ... H-Hao no co Ty robisz? ... O_O'' ... żartujesz sobie ze mnie prawda? ...- Kiney kompletnie nie wiedziała co zrobić, rozglądała się po pokoju, aż w końcu Hao złapał ją za dłoń.
-Jestem jak najbardziej poważny ...- powiedział z lekkim uśmiechem.
-... a-ale my jesteśmy za młodzi na mażłeństwo ...
-... jeśli nie chcesz to po prostu powiedz ...
-Nie ... ja nie wiem ... mówisz to tak ... jakby nigdy nic ... jakbyśmy się znali od dawna ... jakbyśmy byli razem ...- dziewczyna usiadła.
-... A nie znamy się od dawna?
-No tak, ale ... ty jesteś jakby ... moim wrogiem ... ja nie powinnam ...- spuściła głowę.
-Rozumiem ...
-Nie! ... Ty nic nie rozumiesz ... to nie takie proste opuścić przyjaciół i iść do ich największego wroga ...
Hao zamikł, usiadł obok Kiney i zaczął wsłuchiwać się w jej słowa. Jakby coś w nim drgnęło.
-Hao ... ja naprawde nie mogę ...
-Ale kochasz mnie prawda?- wstrącił.
-C-Co? ... J-Ja ... skąd wiesz...?- zarumieniła się i spojrzała lekko na niego, po czym uciekła wzrokiem.
-... Wiem wszystko ...- uśmiechnął się i przejechał dłonią po jej włosach.
Ruda jeszcze bardziej się zarumieniła, jego dotyk sprawiał, że cała drży. Chciałaby go natychmiast przytulić, mieć całego dla siebie, ale nie mogła. Bała się obrzucenia, znienawidzenia przez najbliższe osoby ... Kompletnie nie wiedziała co zrobić. Zamknęła oczy. Jej dłonie zacisnęły się na kolanach. Strasznie się czuła. Brązowowłosy od razu to zauważył.
-Chodź-powiedział stanowczo i wstał.
Ruda od razu podniosła głowę i spojrzała na niego.
-P-Po co ... i gdzie?- spytała po chwili nieśmiale.
-Zobaczysz ... a teraz chodź ...- wyciągnął w jej stronę dłoń.
Dziewczyna wahała się, ale złapała ją. Po chwili oboje zniknęli.


Pojawili się na jakiejś górze. Widoki były przepiękne. Gdzie tylko nie spojrzeć kolorowe kwiaty, na których przeważnie siadały równie śliczne motyle. Pomiędzy zielenią przepływał mały strumyk, który prowadził do jeziorka z wodospadem. W wodzie można było się przejrzeć jak w lustrze, do tego kolor lazurowy dodawał pięknego kontrastu z piaskiem na dnie oraz skałami. Obok wodospadu znajdowała się mała jaskinia. Na środku były przygotowane drewno na opał, zaś przy ścianie leżały koce i dwie poduszki. Z góry było widać całe miasteczko Dobi oraz kilka obozów. Kiney była zachwycona, nie odzywała się przez cały czas, gdy tylko zobaczyłą ten piękny krajobraz. Pomyślała, że jest to najpiękniejsze miejsce na świecie.
-... pięknie prawda?- Hao usiadł na jakimś wysokim kamieniu.
-Tak ...- ruda westchnęła i spojrzała na niebo. Było bezchmurne, tylko czasami zdażyło się, że pojedyńcza chmurka przepłynie.
-Wiesz czemu chcę zostać królem szamanów, prawda?
-... Tak wiem ... chcesz zniszczyć ludzkość ... i słabych szamanów ...
-Ehhh ... to też ... ale przyjrzyj się temu miejscu ...
Czerwonooka jeszcze zbytnio nienasycona widokiem zaczęła się rozglądać.
-Widzisz same piękno prawda? ...
-M-Mhmn ...
-... Gdyby tu dotarli ludzie ... zostałyby tylko fabryki, śmieci i inne rzeczy, które zaśmiecają ten świat ... Ja chcę to zmienić ... chcę by takich miejsc było jak najwięcej ... By Ziemia żyłą pełnią życia ... bez zanieczyszczeń ...
Kiney spojrzała się na niego, siadając. Poczuła się dość dziwnie. Chłopak, który nie ma uczuć, najpierw prosi ją o rękę, potem zabiera w przepiękne miejsce i opowiada o swoich marzeniach z tak wielką pasją. Do tego jest spokojny i opanowany, jakby przez całe życie był taki.
-... H-Hao ... ale przecież, gdy ty zniszczysz wszystkie fabryki to i tak nie będzie taki świat jaki ty chcesz ... i wszyscy Ciebie znienawidzą ...
-Nie znienawidzą ... tylko będą się bać ...
-... i będą próbować Ciebie pokonać, zniszczyć ... Po co Ci to? ... możesz zostać królem szamanów ... i dbać o całą przyrodę ... ale nie niszczyć ...
-... Ty nic nie rozumiesz ...
-No ... może nie rozumiem ... ale powiedzmy, że jestem tym poddanym ... zostałeś królem ... i co ja czuję? Pustkę i strach ... a powinna być radość, z wyboru idealnego króla, który zajmie się wszystkim ...
-To tylko brednie!- krzyknął i wstał.
-... to jest prawda Hao ...
-Przestań! ... i tak dobrze wiesz, że zrobię jak chcę ...- spojrzał na nią spod byka.
-J-Jak chcesz ... ale pamiętaj, że ja Ciebie ostrzegałam ...
Ten się tylko lekko zaśmiał i spojrzał na niebo.
-... może i nawet masz racje ...- mruknął do siebie, a Kiney od razu spojrzała na niego ze ździwieniem.
-Może nie powinienem być taki jaki jestem ... może nie powinienem zabijać i ranić ... ale taki już jestem nie zmienisz mnie ...
-... nie widzisz siebie ... T-Ty już się zmianiasz ...- uśmiechnęła się lekko.
Brązowooki natychmiast przeniósł wzrok na nią. Zapadła cisza. Nawet najmniejszy szmer można było usłyszeć. Po chwili Hao zaśmiał się.
-... wierzysz w to? Będę taki jaki jestem ... myślisz, że uda Ci się mnie zmienić?
-... przecież tego nie powiedziałam ...
-... ale o tym myślałaś
Dziewczyna zamilkła. Spuściła wzrok i spojrzała na swoje stopy, które przykrywała trawa.
-Jak już mówiłem ... zostanę taki jaki jestem ... spełnie swoję plany ... i Ty ...- podszedł do rudej, złapał ją za podbrudek i podciągnął jej głowę do góry.
-... Ty ... zostaniesz moją królową ...
-Jeśli się nie zgodzę?
-To Cię zmuszę ...- odparł z uśmiechem i zaczął się przybliżać do dziewczyny. Po chwili ich usta zetknęły się w namiętnym pocałunku. Jednak Kiney szybko odepchnęła chłopaka cała czerwona.
-.............. j-ja ... chcę już iść ...- spuściła znowu głowę i wstała nieco speszona.
-Nigdzie nie idziesz ...
-Będziesz mnie więzić?
-Nie ... ale dzisiaj chcę spędzić z Tobą czas ...
-... Jeśli ja nie chcę?
-Uwierz mi, że chcesz
-Nie! ...- zaprotestowała- Proszę ... weź mnie do domu ...
-Nie
-Proszę ...
-I tak dobrze wiesz, że tego nie zrobię ... więc mnie nie proś
Ruda tylko westchnęła i usiadła spowrotem na trawie. Zerwała jakiegoś kwiatka i zaczęła się nim bawić. Potem obrywać z płatków, które opadały na jej spódniczkę. Po chwili otrzepała się i wyrzyciła za siebie zniszczonego kwiatka. Spojrzała na niebo. Powoli zaczynało się ściemniać. Zaś tam, gdzie stał Hao, nie było nikogo. Dziewczyna poczuła się trochę samotna i rozejrzała się za chłopakiem. Zauwazyła go w jaskini. Rozpalał ognisko. Podeszła do niego.
-To bedzie twoje łóżko ...- pokazał na kilka kocy i poduszkę.
-Eee... czy my mamy zamiar tu nocować?
-Coś Ci nie pasuje?
-A nie możemy no ... rozejść się do domów?
-... Powiedziałem, że chcę spędzić w Tobą czas ... prawda?- z uśmiechem spojrzał na dziewczynę.
-... N-No tak ...


Minęło kilka godzin. Zapadł już zmrok, a gwiazdy pokazały się na niebie. Widok w nocy był prawie tak samo niesamowity jak w dzień. Gwiazdy odbijały się w jeziorku jakby były w nim miliony drogocennych kamyków. Błyszczały i rozświetlały całą okolicę. Kiney wpatrywała się w ten widok z wielkim zapałem. Mimo, że zrobiło się chłodno, a ona zaczęła się trzęść nie chciała przegapić takiej okazji i stracić takie widoki. Po chwili Hao przykrył ją kocem, po czym usiadł obok i przytulił.
-Zimno Ci ...
-... A ... A-Ale koc w zupełności wystarczy ...- zarumieniła się i próbowała nie być tak blisko chłopaka, lecz ten trzymał ją bardzo mocno.
-Nie bój się mnie ... przecież ja Tobie nic nie zrobię
-J-Ja się nie boję ...
-To czemu się odsuwasz jakbym Ciebie parzył?
-... N-Nie wiem ...
Hao uśmiechnął się i przytulił mocniej Kiney. Ruda w końcu sama nie wiedząc czemu wtuliła się w chłopaka i rumieniąc się, spoglądała to na niebo, to na brązowookiego. Ten nie zwarzając na gwiazdy cały czas wpatrywał się w dziewczynę.
-Kiney?
-Hm?- ruda spojrzała mu w oczy.
-... To zostaniesz moją żoną?
-... H-Hao ... to jest poważna decyzja ... ja nie potrafie się zdecydować w ... pół dnia ...
-W takim razie ... jutro o tej samej porze dasz mi odpowiedź ...
-Ehhh ... dobrze ...- odwróciła wzrok.
Hao nachylił się nad rudowłosą. Ona zaś spojrzała mu się w oczy. Chłopak zrobił to samo i uśmiechnął się lekko. Przybliżył się jeszcze bardziej i pocałował Kiney namiętnie w usta. Czerwonooka w końcu odwzajemniła pocałunek, wtulając się jeszcze bardziej w Hao. Zawsze marzyła o takiej sytuacji. Tym razem nie miała zamiaru odepchnąć Hao. Zapomniała o odrzuceniu i postanowiła porwać się chwili. Brązowowłosy pogłębił pocałunek, wplatając dłoń we włosy dziewczyny i po chwili rozplątał jej długiego warkocza. Rude włosy opadły na trawę. Nie minęła chwila, a Hao oderwał się od Kiney. Dziewczyna dalej czerwona na twarzy spoglądała w jego brązowe oczy.
-... masz piękne włosy ...- szepnął z uśmiechem.
-... n-normalne ...
-... nie ... moim zdaniem są wyjątkowe ... jak Ty ...
Ruda tylko uśmiechnęła się lekko. Długo jeszcze wpatrywali się w milczeniu w niebo. Kiney zasnęła leżąc na kolanach Hao, a chłopak odgarniał co chwile jej długie włosy. Potem zaniósł ją do jaskini i przykrył następnym kocem. Następnie ułożył się niedaleko niej i sam zasnął.


Nastał ranek. Słońce oślepiło dziewczynę w oczy. Podniosła się i wyciągnęła. Przetarła oczy, po czym zaczęło sie rozglądać po jaskini, którą powoli światło rozjaśniało. Zauważyła jeszcze śpiącego Hao. Podeszła do niego i przykryła kocem. Po chwili wyszła, by obmyć twarz. Usiadła przed jeziorkiem, "złapała" trochę wody w dłonie i ochlapała twarz. Nie minęła chwila jak ziewnęła i zaczęła się rozciagać. Za nią stanął Hao, złapał ją od tyłu (zboczeniec!! dop. Kiney xD) i przytulił do siebie.
-Dzień dobry ...- szepnął jej ciepło do ucha.
-O-Ohayo ... już nie śpisz?- zarumieniła się lekko.
-Nie ... a Ty? ... wyspałaś się?
-Już dawno tak dobrze nie spałam ...
-Cieszę się ... teraz ... czas chyba na żebyś zjadła śniadanie ...- mruknął.
-A nie nie ... naprawde nie musisz się głowić o śniadanie ...- zaczęła wymachiwać rękami.
-Co chcesz? ... Jajecznicę?- chłopak kompletnie jej nie słuchał.
-... Eee ... n-no niech bedzie ...
Hao odszedł od dziewczyny, rozpalił ognisko. Znalazł jakąś patelnie (mnie nie pytajcie skąd XDD przygotowany był XDD dop. Kiney), wbił jajka i zaczeła gotować. Kiney usiadł na trawie i wpatrywała się w niego.
"O-On się naprawde zmienił ... nigdy taki nie był ... może jednak jest nadzieja, że ... zmieni marzenie o królu szamanów ..."- pomyślała, gdy akurat Hao przyniósł dwa talerze z potrawą.
-Proszę ... i smacznego ...- uśmiechnął się lekko.
-Dziekuję ...- dziewczyna złapała za widelec i zaczęła zajadać.
-... ty na mnie tak działasz ...
-Słucham?- spojrzała na niego zdziwiona.
-... to przez Ciebie się zmieniam ...- odparł, jedząc.
Ruda nie odpowiedziała tylko wpatrywała się w chłopaka. On zaś spojrzał ze zdziwieniem na Kiney.
-... No jedz ... bo Ci wystrygnie ...- zaśmiał się.
-A ... N-No tak
Gdy tylko skończyli jeść, ruda umyła naczynia i stanęła obok Hao.
-T-To ja już chyba będę musiała iść ...- powiedziała nieco smutna.
-Wiem ...
Złapał ją w pasie i przytulił. Oboje zniknęli.
Pojawili się w pokoju dziewczyny. Jej serce waliło strasznie szybko. Nie chciała by tamta noc się skończyła. Spojrzała jeszcze w jego oczy i lekko się uśmiechnęła. Hao zaś pocałował ją w usta i po chwili zniknął, mówiąc jeszcze na koniec:
-Do zobaczenia ...
Kiney położyła się na łóżku i wpatrywała się w sufit. Czuła się niesamowicie. Jej ciało drżało, a serce nie chciało się uspokoić. Chciała jednocześnie krzyczeć jak i milczeć. Uśmiechnęła się i zamknęła oczy. Po chwili jednak mina jej zrzędła.
"... i co ja teraz zrobię?"- pomyślała i położyła dłonie na twarz.

I jak? ^^

Tytuł: Dobi i ... zaręczyny? o.O''
Kiedy: środa, 27 czerwca 2007 14:16:50
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [31]

Wybaczcie za moją nieobecność ... ale pod koniec szkoły miałam strasznie dużo nauki ... a teraz są wakacje ... najprawdopodobniej też pisać nie będę ... wyjeżdżam na 2 tygodnie na obóz ... potem jak wracam, będę miała (chyba) pracę ... no i będzie brak czasu ... a dzisiaj mnie coś wena naszła ... jak widzicie zmieniła szablon (znowu xD'') no i ... dodałam opis postaci w dziale "o mnie" ... ehh ... ta notka może być trochę denna ... beznadziejna ... i takie tam ... wybaczcie jak coś XD''''

Dobi i ... zaręczyny? o.O''

Wszystko mijało tak szybko ... jeszcze niedawno był tydzień do odnalezienia Dobie, a teraz? Pozostał już tylko jeden dzień i do tego nie cały.
-Yoh ...- zaczęła Kiney.
-Hm?
-No bo ... jeśli nie dotrzemy? ...- wątpiła.
Chłopak położył jej rękę na ramieniu i sie uśmiechnął.
-Nawet jeżeli nie dotrzemy to pomyśl jaką przeżyliśmy przygodę ... ^^- powiedział, ale za chwile było słychać tylko jęk, gdyż dostał od Anny przez łeb.
-Nie próbuj tak mówić! Nie po to poświęciła się i trenowałam Ciebie! Z resztą musisz wygrać, bo ja CHCĘ zostać królową szamanów- blondynka się oburzyła i poprawiła okulary przeciwsłoneczne.
W pewnym momencie Choco zaczął krzyczeć ze szczęścia, lecz inni go ignorowali, gdyż mieli dosyć jego żałosnych żartów.
-Choco! Zamknij się! Głowa mnie przez Ciebie boli!- krzyknęła podirytowana Kiney.
-Ale ... ale ... czy Wy tego nie widzicie?!
-Czego? =='
-Wioska! Tam jest jakaś wioska!
-Choco ... to tylko fata morgana ...=='' bądź cicho ...
-... Nie! Ja mówie prawdę! Czy aż tak trudno mi zaufać?
-... Zastanawiałabym się nad odpowiedzią na to pytanie ^^'
-=='' .... Jesteś dla mnie okrutna ...
-Dobra! Ale obiecaj, że jak mi pokażesz gdzie jest ta ... wioska ... to się zamkniesz
-Tak jest panie kapitanie!!
Uśmiechnięty chłopak pokazał Kiney, a ta nie mogła uwieżyć własnym oczom.
-o.O''' Dziwne ... przed chwilą jeszcze tego nie było, ale Choco ... Choco ... Jesteś genialny!- krzyknęła i ruszyła do pozostałych, którzy akurat postanowili odpocząć.
-Ej ... słuchajcie ... Choco znalazł Dobi ... przynajmniej tak mi się zdaje, ale ... warto sprawdzić!- uśmiechnęła się.
-Świetnie!- uradował się Horo i natychmiast wstał.
-Na co czekamy? Czas chyba ruszyć do Dobi!


Duchy wyczuły energię "niebieskiej jaskini" i doprowadziły wszystkich do niej. W końcu dotarli do pomieszczenia, gdzie znajdowało się zbiorowosko wody. Wszyscy postanowili przepłynąć. Po kolei wskakiwali do wody i po chwili już ich nie było. Płynęli ... i płynęli, ale wodny korytarz był bardzo długi ... zaczęło im brakować powietrza, aż w końcu dotarli do końca. Wyszli na powierzchnię, po czym ruszyli przez jaskinię. Szli długo, aż ... dotarli do końca. Nie było przejścia dalej, inaczej powiedziawszy był to ślepy zaułek. Gdy chcieli wracać, nagle droga stała się odcięta. Niewiadomo skąd pojawiło się białe światło i oślepiło wszystkich. Pojawili się na przepaści, gdzie obok znajdował się las z najróżniejszymi typami drzew. Przed ich oczyma emanowała wielka ilość energi ... światło znowu ich oślepiło.

Kiney obudziła się na swojej kanapie w domu. Zaczęła się rozglądać po pokoju. Wstała i podeszła do drzwi balkonowych. Otworzyła je i wyszła. Wyciągnęła się, a słońce poraziło ją w oczy. Było strasznie ciepło. W pewnym momencie ruda ujrzała broń swojego przyjaciela.
-Yoh...-wymamrotała i natychmiast wybiegła z domu. Ujrzała następną broń - Rena. Zaczęła biec szybko przez miasto, co chwile znajdowała bronie pozostałych przyjaciół, aż w końcu dotarła do wielkiego drzewa, a na nim ujrzała swoich przyjaciół.
-Odejdź stąd ... jeśli nie chcesz zginąć jak oni ...- usłyszała głos, po czym zaczęła się odwracać.
-Kim jesteś!?
-Odejdź stąd ...
-Nie zostawie moich przyjaciół ... Nigdy!- krzyknęła i zaczęła biec w stronę drzewa, lecz energia odepchnęła ją. Próbowała za każdym razem, aż w końcu wyczerpana użyła całej swojej siły, by tylko uwolnić innych. Znowu światło oślepiło ją.

Obudziła się w niewielkim pomieszczeniu, gdzie leżeli wszyscy. Zaczęła się rozglądać, po czym zeszła z łóżka i wyszła z pokoju. Wyszła na dwór, a to co zobaczyła było dla niej wielkim zdziwieniem. Wszędzie szamani. Można było się domyśleć, że dotarła do celu. Uśmiechnęła się sama do siebie. W pewnym momencie ujrzała znajomą osobę. Niepewnie przeszła obok niej, by się lepiej przyjrzeć. W końcu dziewczyna odwróciła się w jej stronę i stanęła wryta.
-K-Kiney? ...
-... Aya ...
Obu dwie rzuciła się na siebie i przytuliły.
-Jak ja Ciebie dawno nie widziałam- Kiney cały czas się uśmiechała.
-Ja Ciebie też ... jak ty się zmieniłaś!- druga dziewczyna oblookała rudą i się uśmiechnęła.
-Ty także ^^ ...
-^^ ... dotarłaś tu sama? Gdzie twój brat ... i ojciec? XD
Kiney nagle zamilkła. Spuściła lekko głowę i odwróciła wzrok.
-R-Rozumiem ... nie chcesz mówić ... to nie mów ^^- jej koleżanka dalej się uśmiechała, złapała rudą za dłoń i zaciągnęła ją do jakiegoś baru.
-Dalej lubisz waniliowe lody? xD
-A-Ale po co? ...
-Ja stawiam XD- i po chwili dziewczyny już nie było.
-.... XDD bosh ... XD- Kiney westchnęła i rozsiadła się na jednym z krzeseł.
Po kilku minutach wróciła Ayanami. Postawiła lody i oby dwie dziewczyny zaczęły jeść swoja porcje. Śmiały się przez cały czas, wspominały dawne czasy i szukały "towarów" (xD).
-O ... ten jest niezły ...- szepnęła Aya.
-Który?...
-Ten co siedzi ... tam za Tobą XD
Kiney spokojnie, ale "tajnie" odwróciła się. Na początku zobaczyła chłopaka o długich, brązowych włosach i nikogo jej nie przypominał. Lecz pewnym momencie ją zatkało. Szybko się odróciła z lekkim rumieńcem i spojrzała na koleżankę.
-Z-Zgadzam się ... jest ... nawet bardzo niezły ...
-... Aż tak bardzo Ci się podoba? xD
-Cz-Czemu tak myślisz?
-... bo się rumienisz? =='
-^^'''''' n-no tak ...
-Ehhh... czekaj ... pogadam z nim XDD
-O_____________O''' ..... GŁUPIAA!!??- krzyknęła Kiney, a ludzie zaczęli się na nią dziwnie patrzeć -Ehehe ^^''''
-... Dobra ... nie to nie XD
-Ehhh...- ruda westchnęła i spojrzała na kubek z lodami.
Nagle rozległ się dziwny odgłos, jakby ktoś odpalał głośniki, a tak akurat było.
"UWAGA! UWAGA!
Minął termin do kiedy możecie przybywać do Dobie ... Gratuluję wszystkim, którzy dotarli ...
A teraz ważna wiadomość:
Każdy ... musi dobrać się w trzyosobowe grupy ... nazwę podać do sędziów walk szamańskich ...
Macie na to dwa tygodnie ... Dziękuję za wysłuchanie mnie ... " zabrzmiał głos z wszystkich głośników rozstawionych w Dobi.
-... no świetnie ... ale wymyślili ==''- Kiney oburzyła się.
-... racja ...- Aya ją poparła.
-... ooo xD- nagle ruda uśmiechnęła się szeroko.
-Co się stało?
-Chodź przedstawie Ciebie moim przyjaciołom ^^- złapała Ayanami za rękę i pociągnęła w stronę stolika gdzie siedzieli chłopacy.
-No no ... ty to masz przyjaciół XD- Aya zaśmiała się.
-Same ciacha xD
-... Weź ...- szepnęła do niej podchodząc do stolika.
-O Kiney ... widzę, że ty też już wstałaś ...- ziewnął Yoh.
-Ta ta ... xD Chcę wam przedstawić moją przyjaciółkę ...- przysunęła bliżej Aye.
-To jest Ayanami Rose ... ^^
-Miło Ciebie poznać ...- Yoh od razu podał jej dłoń.
-Jestem Yoh ...
-cóż to za piękna istotka! *______________*- zabrzmiał donośny głos mężczyzny, który po chwili rzuciła się na kolana z bukietem róż.
-o przepiękna istotko ... ZOSTAŃ MOJĄ KRÓLOWĄ!
-O_O''' jestem za młoda na małżeństwo ...
-A Aya ... to jest Ryu ^^''
-Zabierz go ode mnie ... bo zrobię mu krzywdę ...
-RYU! ==' idź stąd ...- warknęła Kiney, a Ryu od razu usunął się z drogi.
-Ehh... dalej ... To jest Horo Horo ... Ren, Anna, Faust ... Morty no i Choco- powiedziała pokazując każdą osobę kolejno.
-Miło Was poznać ^^- odparła Ayanami.
Reszta tylko się uśmiechnęła.
-Macie jakiś pomysł na te dróżyny?- spytała Kiney.
-... Narazie w sumie nie ... mamy sporo czasu na zastanowienie ...
-Racja ...-uśmiechnęła się i spojrzała w inną stronę, gdzie siedział niedawno jeszcze długowłosy chłopak. Po chwili spuściła głowę i spojrzała na przyjaciół.

Minął cały dzień, a Kiney zastanawiała się jak będzie wyglądać jej dróżyna. W sumie chciałaby być z Yoh i Ayą ... ale zapewne jej przyjaciółka ma już swoja dróżynę. Usiadła na łóżku, oparła się na rękach i spojrzała na sufit. Po chwili westchnęła, wstała i podeszła do okna. Poczuła miłe ciepło okrywające jej ciało, poniosła się chwili i zamknęła oczy. Momentalnie uświadomiła sobie, że dziasiaj nie było wiartu, więc tylko ktoś może wydzielać to ciepło. Otworzyła oczy i odwróciła głowę.
-... C-CO TY TU...- krzyknęła, ale skończyć nie zdążyła, bo chłopak zasłonił jej usta.
-... Cii ... nie krzycz ... nie chce żeby ktoś nam przeszkodził ...- mruknął po chwili.
-... z czym niby ... i puść mnie ...
-w ... rozmowie ...- uśmiechnął się szyderczo i przytulił ja mocniej.
-... H-Hao ... p-puść ...- Kiney zarumieniła się i zaczęła się delikatnie wyrywać, lecz po chwili przestała.
-... jak się czuje ... moja przyszła królowa?
-... słucham?
-... to nie mówiłem Ci?
-najwidoczniej nie ... ^^''
Brązowowłosy puścił Kiney, po chwili zaczął czegoś szukać po kieszeniach. Wyciągnął małe pudełeczko. Uklęknął przed rudą i otworzył pudełko, w którym wnajdował się prześliczny pierścionek.
-... Kiney ... zostaniesz moją królową?

No ... mam nadzieję, że Wam się podobało xD''' (mi osobiśnie nie, ale co tam XD''') wogóle ... jak Wam się wyżej wspomniany nowy szablon podoba? XDD

Tytuł: Koniec?
Kiedy: sobota, 12 maja 2007 15:06:59
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [67]

Więc ... po pierwsze ... kara już dawno mi się skończyła, a po drugie ... nie chciało mi się przepisywać notki xDD''' ... ale ... już dziś zwięłam się w garść i przepisałam xDD Nareszcie jest dłuższa ... trochę XDD na kartkach a4 zajęła mi ...1 ... 2 ...3 ...4 strony XDD więc jest dobrze XDD khem ... no to teraz opo ^^''

PS. ... nadrobie te wszystkie notki co nie czytałam u Was już nawet dziś XDD''

Koniec?

Jednak wszystko się zatrzymało. Minęła dłuższa chwila, a Takuro nie robił ostatecznego ruchu. Kiney lekko uchyliła powieki by sprawdzić co się dzieję, a sama nie mogła w to uwieżyć.
-H-Hao ...- wymamrotała, a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
Chłopak nie odpowiedział, tylko podszedł do ojca szamanka. Zamachnął się i już po chwili Takuro, a także nieprzytomna już Kiney, leżeli na ziemi.
-Przegiąłeś Takuro- powiedział spokojnie Hao, podchodzą do rudowłosej i biorąc ją na ręce.
-Hao ... dobrze wiesz, że nie chciałem jej zabić ... tylko pobawić sie z nią ...- ojciec dziewczyny próbował się wymigać, widać było, że obawia sie Hao.
-Dobrze wiem co chciałeś ... miałeś szansę, a teraz ... żegnaj- brązowowłosy uśmiechnął się, a Takuro zniknął w płomieniach. Nic nie wskazywało na to, że przeżył. Hao zaś ... zniknął.


Stanął przed domem Yoh. Położył nieprzytomną szamankę pod drzwi, zapukał i z szyderczym uśmiechem zniknął. Po chwili słyszać było tupanie i mamrotanie chłopaka. Drzwi otworzyły się, a w nich stanął Trey.
-Mówiłem, że nie chcemy kosmetyków z dodatkiem papieru toaletowego ==' ... o boże O_O ... K-Kiney ... Kiney!- krzyknął i od razu wziął zakrwawioną i już bladą dziewczynę. Pobiegł z nią do pokoju gościnnego i tam położył. W tym samym momencie weszli Yoh i Anna.
-Kiney boże, co się stało?!- dalej krzyczał Trey sprawdzając czy szamanka jeszcze żyje.
-Wiesz Trey ... Napewno Ci odpowie ==''- powiedziała z ironią Anna i kucnęła przed rudowłosą.
-Anno, wiesz co jej jest?- spytał poddenerwowany Trey.
-=='' ... przecież to widać, że stoczyła walkę ==-
-N-No tak ...-
-Może wezwijmy pogotowie?- zaproponował Yoh.
-Nie, to nie będzie konieczne ... rany nie są głębokie ... będzie żyć, heh powinna ... chyba, że jest cienka- zażartowała blondynka i ruszyła po apteczke.
-B-Bardzo ... śmieszne ... Anno ...- zabrzmiał cichy i rachrypnięty głos Kiney, która już prawie doszła do siebie.
-No ... widzę, że nic Ci nie jest- uśmiechnął się Yoh.
-Jak widać ... będę żyć ...- Kiney także się uśmiechnęła, po czym zaczęła się podnosić.
-Leż!- dobiegł stanowczy głos Anny - ... Trey zabierze Ciebie do domu, a teraz leż ... muszę Ci opatrzeć rany ...-
-Ale ... ale ... dlaczego ja? ...- wymamrotał Horo, chociaż na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech.
-Bo się głupio uśmiechasz, jak patrzysz się na Kiney-
Niebieskowłosy natychmiast się zarumienił, a Kiney uśmiechnęła, ale po chwili mina jej zrzędła, bo Anna wylała jej na jedną z ran wodę utlenioną.


Tak minął cały dzień. Zapadła już noc, więc Trey postanowił zaprowadzić już szamankę do domu. Nie miał daleko, więc dziewczyna szybko stanęła u progu swoich drzwi.
-Dziękuje ^^- uśmiechnęła się.
-N-Nie ma za co ...-
-No ... to w takim razie dobranoc ^^-
-Ale ... Napewno niczego nie potrzebujesz?- wtrącił Horo.
-Nie ^^ czuję się już naprawde dobrze ^^-
-No to ... do jutra ^^-
-Mhmn ^^-
Niebieskowłosy uśmiechnął się i pomachał szamance, gdy ta już zamykała drzwi, po czym ruszył spowrotem do domu Yoh. Kiney spokojnym krokiem udała się do swojego pokoju, powoli zdjęła z siebie ubranie i gdy już została w samej bieliźnie, położyła się do łóżka, przykryła cienką, jedwabną pościelą i zasnęła.


Minęły prawie dwa miesiące od ostatniego zdarzenia, a wraz z tym szamani przeżyli wiele przygód. Otóż, I runda turnieju szamanów skończyła się, rozpoczynając tym samym II, wszyscy oczywiście przeszli, a także czwórka bohaterów wyruszyła na pomoc Renowi, przed jego złym wujkiem, i to udało się grupie szamanów.
Pozostał tylko jeden tydzień na odnalezienie Dobie Villige, a Yoh, Horo, Kiney, Ren, Choco, Ryu, a także inni, którzy z nimi podążali, nie mogli znaleźć miasta. Pustynia wydawała się wszędzie, a dni mijały strasznie wolno. Słońce przegrzewało ich ciała, a głód powodował, że byli coraz bardziej słabi.
-Mam dość- wymamrotała Kiney rzucając się na piasek.
-Oj przestań ... już niedaleko- pocieszył ją Yoh, dalej idąc.
-Niedaleko? >.< mówisz to od ... od ... tygodni =='''''- dziewczyna podniosła się z ziemi i zaczęła znowu iść.
-Leeeyseeerg!! T________________________________________________T- podbiegło donośne wołanie zrospaczonego Ryu po utracie swojego przyjaciela.
-Ej ... no stary przestań się użalać no ...- Horo próbował dobrzeć do mężczyzny, ale niestety do niego nic nie docierało.
Całe towarzystwo zachowywało się jakby nigdy nic i poszukiwali z upragnieniem Dobie. Kto wie, może akurat idą w jego kierunku? ...


No iii ... jak Wam się podobało? ... po tej dość dłuższej przerwie? XDD'''

Tytuł: Walka o życie cz.II
Kiedy: sobota, 24 marca 2007 19:32:55
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [69]

Kurde ... zaptanawiam sie czy ja potrafie napisać dłuższą notkę :/ bo cały czas mi jakieś krótkie wychodzą =='' cóż ... jak cos to postaram się teraz napisać notkę dłuższą XDD z resztą ... nawet mi wychodzi :D:D ... o i najważniejsze postanowiłam dawać notki co dwa tygodnie XDD no to ... miłego czytania ^^

Walka o życie cz.II

Nie atakowała pierwsza ... czekała. W końcu jej ojciec zaczął biec w jej stronę ze swoim mieczem. Zamachnął się, ale Kiney zablokowała atak.
-Hmm... nie wiedziałem, że jesteś aż tak dobra ...- powiedział ironicznie Takuro i odepchnął córkę z wielką siłą. Dziewczyna dalej spokojna broniła się od ataków ojca lecz traciła przy tym dużo siły. W końcu szaman uderzył ją z niewyobrażalnie mocno, a Kiney zaczęła "lecieć" udeżając najpierw o drzewo, potem o ludzi (wiadomo kim byli Ci ludzie xDD dla niekumatych ... Hao i jego drużyna XDD''), a na końcu, opadając już na ziemię, hacząc o kamienie. Nie mogła się ruszyć, wszystko ją bolało lecz nie mogła się poddać. Usłyszała w oddali śmiech. Zamknęła oczy, ale po chwili je otworzyła. Zaczęła powoli się podnosić. Usłyszała kroki. Próbowała wstać lecz jedyne co udało jej się zrobić to usiąść ... Spojrzała do przodu na drogę. Jej ojciec zbliżał się, ale nie był sam. Grupa ludzi towarzyszyła mu, dziewczyna dobrze znała ją.
-O ... nie ...- wymamrotała sama do siebie. Wiedziała, że już nikt jej nie pomoże.
-M-Mamo ... to nie może się tak skończyć ... nie mogę podzielić twojego losu ... nie teraz ...- pomyślała. Znowu zaczęła się podnosić, w końcu stanęła na nogach. Otarła z twarzy krew i stanęła prosto.
-Rey ... prawdopodobnie to nasza ostatnia walka ...-
-Będę zaszczycony walczyć z Tobą do końca-
Kiney uśmiechnęła się. Coś ... jakby zaczęło dodawać jej sił. Wymierzyła swój miecz w stronę ojca.
-NOOO!! ILE MAM CZEKAĆ!!?? PRZECIESZ MIAŁO TO TRWAĆ O WIELE KRÓCEJ!!- wykrzycznęła, ale odpowiedzi nie dostała.
Biała kula zaczęła lecieć w jej stronę, ale dziewczyna bez problemu uniknęła jej. Przynajmniej tak myślała, kula wróciła i już nie było łatwo.
-Rey! Tarcza!- krzycznęła, a przed nią stanęła niewidoczna tarcza. Kula była coraz bliżej, a Kiney słabła. Odwróciła na chwilę głowę.
-Nie ... - wymamrotała, a w jej oczach pojawiły się łzy.
-A jednak ... córeczko- uśmiechnął się szyderczo Takuro i wymierzył miecz w stronę szamanki.
Kiney poleciała po policzku złota łza.
-M-Może jeszcze nie wszystko stracone ...- powiedziała z lekkim uśmiechem.
Chwile jeszcze przypatrywała się ojcu i w pewnym momencie skoczyła do góry, unikając tym samym kuli, która trafiła w Takura.
Dziewczyna zeskoczyła na ziemię lecz upadła na kolana. Szarobiała płachta dymu od uderzenia zniknęła, a wraz z tym pojawił się już w zepsutym humorze ojciec Kiney. Ze spuszczoną głową szedł w stronę córki nie odzywając się, a ta nie mając już siły nawet się nie ruszyła. W pewnym momencie szaman podniusł głowę ze wściekłym uśmiechem. Złapał Kiney za włsy, szarpnął, a ona zasyczała z bólu. Podniusł ja powoli do góry by strawić jej jeszcze większe cierpienie. Z oczy szamanki leciały łzy, chciała płakać, bo wiedziała, że to dla niej juz koniec. Zamknęła powieki, a przed oczami przeszło jej całe życie, dobre i złe chwile, miłość i przyjaśń ...
-Żegnaj córko ...- usłyszała swego ojca, zacisnęła jeszcze bardziej powieki.

Mówiłam, że krótkie? ^^'' ehhh... ale mam nadzieję, że się wam podobało xDDD Hmmm... a jeśli ktoś chce być informowany o notkach to piszcie w księdze ... będzie mi łatwiej ^^

Tytuł: Walka o życie cz. I
Kiedy: niedziela, 4 marca 2007 16:32:45
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [32]

Czas na nową notkę ... :D:D Nooo i od razu mówięc ta nocia będzie krótka ... ale mi się podoba ... nawet nie wiem czemu ]:-> Ale no ... podoba mi się xDD Hmm... także zmieniłam szablon XDD strasznie mi się podoba ... *_____________________* ale troche razi w oczy ... xP no ... ale mniejsza o to ... mam nadzieję, że wam się notka spodoba ... no i ... szablon też xDD'' Miłego czytaniaa!! XDD

Walka o życie cz. I

Ranek. Słońce przenika przez jasne zasłony w pokoju dziewczyny, rażąc ją w oczy. Duch jej szybkim ruchem wstał, by obudzić swoją panią.
-No Kiney XDD Wstawaj ... już ... 6 rano XD-
->.< ... n-no dobraa ...- odparła, po czym zaczęła zsuwać się z łóżka. Powędrowała z ubraniami do łazienki i po jakimś czasie była już gotowa. Zeszła na dół, by zjeść coś dobrego. Zajrzała do lodówki i sięgnęła po masło i jakiś serek na kanapki. Następnie ukroiła sobie kromkę chleba i posmarowała ją masłem, a na końcu serkiem. Włożyła do ust swoje śniadanie i powoli zjadła.
-Kiney!-
-Czo?-
-Nie mów z pełną buzią-
-Bo czo?-
-== dobra nieważne ... za moment wychodzimy ... jesteś gotowa?-
-Prafffie ... mufee zjeść ... ^^''-
-To pośpiesz się ==-
-Mffmn ...-
Kiney szybkim ruchem włożyła kanapkę do ust i pobiegła zakładać buty.
-Reeyy XD Chodź już XD Ja być gotowa!!- krzyknęła, a jej stróż pojawił się tuż za nią.
-Nie krzycz ==-
-Oo xDD tutaj jesteś xP- odparła zamykając już drzwi od domu.
-Ehh ... to najpierw ... 50 km :D:D-
-Nom >.< ... ale mam jakiś dobry humor i nawet mi się biegać chce ]:->-
-To dobrze XD-
Kiney wraz z Rey'em, który i tak leciał za swoją panią, zaczęła biegać. Była bardzo ładna pogoda, wszyscy ludzie wędrowali do pracy chociasz wakacje dopiero się zaczęły. Nikt nie zwracał uwagi na siebie. Wszyscy spieszyli się by tylko nie spuźnić się. Dziewczyna sama biegła powoli, próbując ominąć ludzi lecz często haczyła o nich. W pewnym momencie natrafiła na kogoś bardzo wysokiego. Upadła na chodnik w jękiem bólu i spojrzała na osobę.
-Uważaj jak chodzisz dziecko!- krzyknął mężczyzna i ruszył dalej.
-Palant ==- burknęła do siebie Kiney i wstała z ziemi, po czym zaczęła znowu biec.

Minęła godzina, a dziewczyna dalej biegała. Już dawno przebiegła te 50 km, ale nie przejmowała się tym i nie męczyła. Biegła prze jakąś polankę bez ludzi, tylko przyroda i ona. W pewnej chwili stanęła.
-... H-Hao ...- z jej ust wydobył się cichy głos, a sama odwróciła się i zaczęła biec w przeciwną stronę, by tylko od niego uciec. Na jej szczęście Hao nie zauważył jej, a moze nie chciał? Nikt tego nie wie xP. Kiney biegła ile sił w nogach, zamknęła oczy ... i znowu wpadła na jakąś osobę. Odepchnęło ją do tyłu lecz nieznajomy złapał ją za ramiona i przyciągnął do siebie.
-Teraz Ciebie mam ...-
Szamanka natychmiast otworzyła oczy.
-O Boże ...- odparła.
-ZOSTAW MNIE!!- zaczęła krzyczeć na całe gardło, ale mężczyzna nawet nie myślał, tylko jeszcze bardziej ścisnął swoje dłonie, by zadać bół Kiney. Dziewczyna spóściła głowę w dół i nie odzywała się.
-... wiesz ... nawet nie boli- powiedziała po dłuższej chwili z ironicznym uśmiechem na twarzy.
-To zaboli ... córeczko- ... tak to jej ojciec. Znalazł ją i teraz chce wypełnić to, od czego brat Kiney chciał ją bronić. Takuro poluźnił "uścisk", po czym przywalił szamance kolanem w brzuch. Ta upadła na ziemię nie mogąc złapać oddechu.
-T-Teraz b-boli ...- wymamrotała i podniosła się.
-... i dobrze ... teraz ...- jej ojciec zrobił kontrolę ducha -... zacznijmy!-
Kiney zacisnęła pięść.
-Im szybciej to skończymy tym lepiej- uśmiechnęła się -Rey! Fuzja ducha!- ona też zrobiła kontrolę ducha, a także jej miecz pojawił się.
Kilkoma słowami ... zaczęła się jej walka o życie ...

I ... jak wam się podobało? ^^'' wiem wiem ... "trochę" któtka ... ale obiecuję, że następna będzie dłużnaaa XDD''' naprawde ^^'''

Tytuł: Ucieczka
Kiedy: sobota, 10 lutego 2007 13:05:49
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [29]

No i przyszła kolej na następną notkę ... kurde jakoś wogóle muszę przyśpieszyć losy mojej ... hmmm... mnie xDD Hmm... tylko jaaak >.< Mam tyle planów co do tego opowiaadania ... trzeba będzie ... ooooo... *________________________* *błusk w oku* [R: zaczyna się ... ==] ... ale ja mieeć pomysłaaa *_* ... jeszcze 2 notki będą normalne i ... przyśpieszenie czaasu ]:-> Buahaaahahahaha... *śmiech szaleńca* [R: I to jest ten pomysł? == Ja bym lepszy wymyślił ==] ... W takim razie panie mądralo proszę ... Wymyśl coś lepszego ... =='' [R: Hmm... Nooo ... ^^''''''''''' ... Hmmm...] Tak jak myślałam XDD [R: Miałem już na końcu języka, a ty mi nie dajesz skończyć ... ==] ... ==''''''''' Weź ... [R: To daj XDD] TO MÓJ TEKSTT!! >.< ZABIERASZ MI TEKSTYY!! >.< [R: ... dobra oddam ... ] ... ja żartowałam ^^''' Sierota XD [R: Idiotka] ... uuuuuu Pedał! [R: Wariatka >.<] ... xDDDDDD''''''''' ... Wiesz co ... wolę to skończyć zanim zacznie się gorsza kłótnia ^^'''' [R: Taaakk ... jaaasnee XDD Nie masz pomysłuuu ]:->] ...Teraz się doigrałeś!! NIEROZGARNIĘTA I ŚMIERDZĄCA POCZWARO!! *krzyk* [R: O.O ... oooo ty dz****] ... Pier*** się == [R: Sama się pier*** su**] ... {Narrator: ... W celu uniku oburzenia od wszystkich czytających ... wolę nie dawać dalszej "rozmowy" ... przepraszamy za tych dwoje, ale no niestety ... kto się czubi ten się lubi ^^'' jak to mówią} Kiney i Rey (razem): KTO TUTAJ SIĘ LUBII!! ==''''''''''''''' {Narrator: ... ^^''' *zaczyna uciekać*} K i R: *gonią narratora z płomieniami w oczach*

Ucieczka


"Co jest?"- pomyślała Kiney i odwróciła głowę, ale nie mogła uwieżyć kogo zobaczyła.
-Braciszku ^^ Co tutaj robisz? ^^- powiedziała uśmiechnięta i natychmiast odwróciła się do chłopaka, po czym odwzajemniła uścisk.
-Wyspałaś się?- zapytał stanowczo.
-T-Tak ...-
-A najadłaś się?-
-M-Mhmn ... c-coś się stało? Jesteś jakiś ... z-zaniepokojony ...-
-Stało się ... i nie jest dobrze ... idź szybko się spakuj-
-Ale ...-
-Idź ... i masz to zrobić szybko ... każda minuta się liczy!-
Dziewczyna nie wiedząc o co chodzi bratu, szybko pobiegła do pokoju i zaczęła pakować swoje rzeczy. Niezbyt długo jej to zajęło, ponieważ część rzeczy miała już spakowane, chociasz sama nie wie przez kogo (Kiney: =='''' Raaany ... nie jestem taka tępa, żeby się nie domyśleć, że to mój brat to spakował ... ==''). Zeszła na dół z dwiema wielkimi torbami i plecaczkiem zawieszonym na jej ramieniu. Postawiła bagaże na podłodze.
-Hideki!! O co tutaj chodzi!! Czemu kazałeś mi sie spakować??- ... krzyknęła dość głośno by brat usłyszał.
On zaswyszedł jej na przeciwko i znowu mocno przytulił.
-H-Hideki ... - wymamrotała.
-Wybacz, ale ja już nie zdołam ciebie obronić ... masz ...- wyciągnął z kieszeni portfel i kluczyk, po czym wręczył szamance do ręki. -... ukryj sie w tym domu ... miał być mój, ale ... twoje życie jest ważniejsze ...-
-Ale co się stało? I przed kim mam się ukrywać? >.<- nieśmiale zapytała Kiney, ściskając w dłoni rzeczy, które dostała od brata.
-Jeszcze nie rozumiesz?-
-Nie =3-
-Ojciec wraca ... słyszałem jak mówił przez telefon do kogoś "Teraz przyszła kolej na moją córkę ... Jak tylko wrócę to zrobię to ..." ... On chce ciebie zabić ... tak jak naszą matke ... proszę cię uciekaj ... tutaj jest mapa ... postaram nie doprowadzić go do tego miejsca ... tylko ty nie kręć się tutaj ... teraz idź już ...- Hideki wręczył jej jakiś papier, pocałował w policzek i wyprowadził siostrę za drzwi. Ta zaś nie mogła w to wszystko uwieżyć.
-Hideki ...-
-Hmm?-
-Dziękuję ... naprawde ci dziękuję-
-No co ty XDD Jesteś moja siostrą ^^ Po wszystkim zamieszkam z tobą ^^ O mnie się nie martw, a teraz już idź ...- powiedział z lekkim uśmiechem podając Kiney torby. Obok szamanki pojawił się duch stróż. Patrzył z zaciekawieniem na tą sytuację. W końcu ... Kiney i jej duch ruszyli do nowego domu ...

-O.O ... JA MAM TUTAJ MIESZKAĆ!!?? O.O- krzyknęła puszczając torby przed drzwiami domu.
-My mamy tutaj mieszkać :D:D- odparł Reyearth z podziwem.
-Świeetnie XDD-
Kiney rzuciła się do drzwi i natychmiast je otworzyła. Powoli weszła z otwartymi ustami, bo sama nie mogła uwieżyć gdzie od teraz mieszka. Piękny średni dom, z dość dużym ogrodem, gdzie także znajdował się basen. Wnętrze było wystrojone w sam raz dla młodej szamanki. Stare meble w nowoczesnym stylu, to Kiney uwielbiała. Weszła do swojego pokoju. Połozyła torby i rzuciła się na łóżko, uśmiechając cały czas.
"Nie mogę uwieżyć, że tutaj mieszkam ... jest świetnie ... ale ..."- uśmiech nagle zniknął z jej twarzy- "... ale po co ja uciekałam ... przeciesz mogłam walczyć ... a ja uciekłam ... jestem ... "
-... tchórzem ...- powiedziała, zamykając powoli oczy. Minęło kilka minut, a ona zasnęła.

Ktoś zadzwonił do drzwi. Kiney przebudziła się. Usłyszała donośne pukanie w drzwi. Zeszła szybko na dół i otworzyła je. Ujrzała znajomych już dwóch chłopców, za którymi stała dziewczyna.
-Eeee... Cześć ^^''''- powiedział szaman, który był strasznie podobny do Hao.
-H-Hej ... Emmm... słucham? XDD-
-No bo my ... ten ... - próbował coś powiedzieć niebieskowłosy, ale nie był w stanie.
-Przestańcie się tak guzdrać!! Zimno mi się robi!!- krzyknęła blondynka, a chłopcy od razu staneli na baczność.
-My chcieliśmy Ciebie przywitać!! ^^- powiedział jeden z szamanów i wręczył Kiney jakąś siatkę.
-Tak, tak ^^ A teraz juz będziemy lecieć ^^- dodał drugi i wszyscy zaczeli się oddalać.
W pewnym momencie Kiney się ocknęła.
-Może wejdziecie? ^^ ... - obdarowała "sąsiadów" serczecznym uśmiechem i otworzyła szerzej drzwi.
Wszyscy weszli, a Kiney zamknęła dom.
-Zapraszam do salonu ^^- mówiła podczas prowadzenia gości do pokoju gościnnego.
Kiney poszła zaparzyć herbatę i już po kilku minutach wróciła z wywarem. Usiadła i podała każdemu szklankę.
-Emmm... N-No to ja jestm Kiney ... Kiney Ohayoto XDD- powiedziała nieśmiale, a wszyscy uśmiechneli się.
-No, więc ja jestem Anna, to jest Yoh, a to Trey- odparła blond włosa dziewczyna.
-Miło was poznać XDD-
-Nam ciebie też Kiney- uśmiechnął się Trey.

Wszyscy się śmiali i poznawali lepiej siebie, ale przyszedł czas na pożegnanie. Zrobiło się późno.
-No to w takim razie do zobaczenia xDD- uśmiechnął się Yoh i podał rękę Kiney.
-No peewa XD- odwzajemniła uścisk z uśmiechem na twarzy.
-Yoh!! Rusz się!!- krzyknęła Anna, która już dawno wyszła poza bramę domu.
-T-Tak idziemy ^^''- wymamrotał i złapał Trey'a za rękaw, gdzie on akurat żegnał się z nowo poznaną koleżanką.
Kiney jeszcze chwilkę stała w drzwiach, po czym weszła do mieszkania, zamykając go na klucz. Powoli udała się do pokoju gościnnego, by posprzątać szklanki i talerze. Złapała wszystko w dwie ręce i ruszyszła do kuchni. Wrzuciła powoli rzeczy do zlewu i wlała gorącą wodę i ruchem ślimaka zaczęła myć naczynia. Gdy tylko skończyła udała się do łazienki pod prysznic.

Rzuciła mokry ręcznik na łóżko, a jej ciało jeszcze parowało i kapało od gorącej wody. Wyjęła jakieś spodnie i bluzke, po czym założyła je i rzuciła się na łóżko.
Wpatrywała się w syfit z lekkim smutkiem. Po jakiejś minucie skuliła się w kłębek.
-Boję się ...- wymamrotała ściskając oczy, z których i tak zaczęły lecieć łzy.
-Ej ... nie płacz ...- powiedział cicho jej duch stróż, kładąc się koło szamanki.
-... ale jak on mnie zabije? ... jeśli nie będę potrafiła się obronić? ... albo zrobi mi coś gorszego? ...-
-Nie zrobi ... ^^ obiecuję ... a teraz już nie płacz, wszystko będzie dobrze ^^ Idź spać ...-
-M... mhmn ...- zamknęła oczy i już po chwili smacznie spała. Rey, tak samo ułożył się koło Kiney i zasnął.

Normalnie ... ta notka udała mi się troszkę dłuższa :D:D Ale tylko trochę ^^'' Hmm... co ja jeszcze chciałam ... AAAAA!! [R: ==''] Proszęęęęę ... mam Wieeeeelllkąąą prośbę XDD ... Więc zapiszcie się do mojego klubu ... Bardzo proszę ... oto adresik: klub-manga-anime będę wdzięczna, wraz z moją Ayanami ^^ Oczywiście pozdro dla niej XDD :*:* No, a teraz już chyba kończę, nie mam już nic ciekawszego do pisania xP.

PS. ... ejj normalnie dzieki za te 100 komentarzy *________* jesteście normalnie kochani ^^ i jeszcze coś ... jeśli ktoś chce byś informowany o nowych nociach to niech pisze w księdze xDD będę miała mniej roboty XDD''''

Tytuł: "Nowi"
Kiedy: sobota, 20 stycznia 2007 19:42:38
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [60]

No i nie mam co robić to napiszę sobie notkę :D:D ... Kurde, ale nie mam co na wstępie pisać o.O ... coś nierozgadana jestem dziś xDD [R: Nareszcie nie będzie tego dennego wstępu xDDD] ... fajnie dzięki == [R: A proszę cię bardzo xDD] ... ehh... no to niech już ta notka będzie xP, a nie ... jednak mam co na wstępnie napisać ]:-> ... więc znowu mi się przydarzyła dziwna historyjka ... khem, no więc nie jest to aż tak śmieszne i wogóle, ale no ... dziwne == Więc ... wychodzę z psem i chcę iść do babci. Zamykam drzwi od klatki i tuż koło mojego bloku jest sklep, a akurat wtedy wyszedł jakiś faciu ... Spojrzałam się na niego, a on na mnie, ale ja poszłam dalej. W pewnym momencie słyszę:
-Proszę Pani?-
-Słucham?- zatrzymuję się i odwracam w stronę tego pana.
-Czy może Pani skłonić psa, żeby na mnie szczekał?-
-O.O ... eeeeee ... r-raczej nie ^^''-
-Aha ... szkoda-
Facet odchodzi i ja robie to samo. No i sobie tak trzy pytania postawiłam, w drodze do babci:
1. Jak by to wyglądało jak ja bym do psa "Bieerz go!" i takie te krzyczała? ==
2. Co by sobie ludzie pomyśleli na mój temat?
3. A co by było gdybym zaczęła szczuć psa na tego facia, a on by zaczął wołać o pomoc i krzyczeć jakieś bzdety, że jestem nienormalna, że szczuje psa ... jeszcze by mi psa odebrali? == ...
Ludzie są naprawde dziwni ... tzn. zależy jacy ... ale takie niektóre dziewczyny, które robią sobie żarty i dzwonią podając się za telekomunikacje ... == Przeciesz to chore ... Rozumiem jeśli chcesz komuś zrobić żart i kogoś nie lubisz ... to wtedy można takie coś zrobić ]:-> ... ale np. zadzwonić na numer domowy i wydać dźwięk, który znam już od dawna ... i potem ta osoba się przyznać nie chce i udaje idiotkę == Ehhh... Niech już ta notka będzie ... bo jeszcze tak zacznę gadać, że te osoby się skapną, że o nich mówię ... chociasz i tak żadko wchodzą na mojego bloga ^^''' ...

"Nowi"


-Patrz ... Rey ... to inna walka XD- powiedziała uradowana, siadając na trawie i wpatrując się w walkę.
-Widać, że ci przeciwnicy są bardzo silni ... zwłaszcza niż ten nasz ... ^^''-
-Tak ... bosh ... a jak ja trafie na takiego, który będzie o wiele silniejszy od tych dwóch? ...-
-To będzie kiepsko ...- odparł Rey układając się koło Kiney w kłębek. -... ale nie martw się ... nawet jak przegrasz ja zawsze będe przy Tobie XD- dodał.
-... R-Rey ...- dziewczyna się uśmiechnęła. -Jesteś moim najlepszym przyjacielem ... chociasz czasem mnie za bardzo męczysz xP-
-=='''''''''-
Oby dwoje z zaciekawieniem oglądali walkę, ale ta zbyt długo nie trwała. Co dziwne Kiney zauważyła, że jeden chłopak był strasznie podobny do Hao. Serce zaczęło jej szybciej bić, gdy tylko wielka fala śniegu zakopała chłopaka. Wszystko umilkło, a słychać było tylko serce dziewczyny. Nagle szaman wyskoczył i zadał ostateczny atak, po czym wszystko się skończyło. -"Wygrał"- pomyślała Kiney uśmiechając się.-"Ale ... to chyba nie jest Hao ... krótkie włosy ... i zupełnie inny duch ... Dziwne ... a mam takie wrażenie, że mają wiele ze sobą wspólnego ..."
-Rey ... Chodź idziemy do domu ... Walka się skończyła, a i tak juz mi się spać chce xP- powiedziała dość głośno.
-Nie chce mi się ...- odparł jej duch stróż przekręcając się na bok.
-== .... REY!! WSTAWAJ!!- wykrzyknęła, tak że tamci szamani zaczeli się rozglądać. -Oj ... trochę za głośno ^^'' Rey ... wstawaj ... zmywamy się ...-
Oby dwaj chłopcy zaczęli zbliżać się do miejsca, gdzie Kiney próbowała obudzić Rey'a.
-Rey!! Wstań żesz no!! ... >.< zaraz nas złapią ...- powiedziała już troche ciszej, bo słychać było kroki szamanów.
-Nie == ... daj mi spać ...-
-A co jak mnie zaatakują >.< co ja zrobie bez ciebie? >.<-
-... == myślisz, że nie widziałem jak walczyłaś beze mnie? ==''-
-... T-Tak? ^^'' ... No, ale jak oni będą mieć kontrolę ducha to ... jak ja ich pokonam >.<-
-Poradzisz sobie xDD- po tych słowach Reyearth zasnął, zostawiając tym samym Kiney bez pomocy.
-Świetnie ... ale mam ducha stróża == ...- burknęła do siebie -Co zrobić ... co zrobić ... co ... wiem co zrobić XD- powiedziała do siebie z uśmiechem, po czym szybko ułożyła się koło swojego ducha. Akurat w porę, bo szamani doszli do dziewczyny, która udawała, że śpi.
-Ej ... stary, ale laska ... i do tego jest szamanką XDD-
-Weź ... Ty Trey tylko o jednym ... Teraz nie odejdziemy chyba od niej ... Nie zostawimy jej na pastwę losu ...-
-Chłopie ... przeciesz to szamanka ... powinna sobie poradzić ... zobacz jakiego ma ducha stróża xD-
-N-No tak ... z resztą Anna i tak nie pozwoliłaby ją do nas zabrać ...-
-A skoro mowa o Annie ... to ... gdzie ona jest? ^^''''-
-Eee.... n-nie wiem ... z-zmywajmy się ... jeszcze coś nam zrobi ...-
-M-Mhmn ...-
Szamani powoli zaczęli odchodzić od Kiney, chodź zaraz było słychać tylko "Anno, my ... nie chcieliśmy ... naprawde ^^'' Już idziemy ... >.<". Dziewczyna podniosła się.
-Uff... było blisko ... >.<- wstała i wyciągnęła się. -Rey!! WSTAWAJ!!- krzyknęła, kopiąc ducha w zadek xD.
-DOBRAA!!! >.< Nie dasz duchowi pospać >.<-
-]:->-
Ruszyli do domu.

Dziewczyna siadła na swoim miękkim łóżku, łapiąc za zdjęcie z dzieciństwa.
-Mamo ... wygrałam ... - wyszeptała cicho. - ... wiesz ... tęsknie za Tobą ...- łza pociekła jej po policzku, zaczęła płakać. Wtuliła się w swoją poduszkę i szlochała.
-Dlaczego ... dlaczego mnie zostawiłaś ... czemu się nie broniłaś ... przeciesz ... sama mogłaś go zabić ...- powiedziała cicho w poduszkę, po czym jej oczy zaczęły się kleić od łez. W końcu, zasnęła.

Kiney rano nie obudził, ani Reyearth, ani budzik. Spała do której chciała. Znowu powtórzył jej się ten sen, zaczęła rzucać nogami i rękoma, aż w końcu z krzykiem obudziła się. Przetarła spocone czoło i siadła na kancie łóżka. Poczuła miły zapach dochodzący zza jej pokoju. Wyszła cicho na palcach, po czym zaczęła schodzić ze schodów. Weszła do kuchni, nikogo nie ujrzała tylko gotowe, ciepłe śniadanie.
-D-Dziwne ...- powiedziała do siebie, siadając przy stole. -No, ale przyznam ktoś chyba gotować umie :D Pachnie znakomicie ... W takim razie ... Ittedekimasu!!- Kiney złapała za pałeczki i zaczęła jeść danie. Już po 10 minutach najadła się do syta.
-Ahhh... przepysznee *_____________*- odparła odchodząc od stołu. -Arigato ... komuś za pyszne śniadanie xDD- krzyknęła i udała się do swojego pokoju. Co dziwne nie czuła strachu przed obcą osobą, wręcz przeciwnie czuła się bezpiecznie, nawet jeśli nie widziała nieznajomego.

Minęło już jakieś pół godziny, a dziewczyna zdążyła się wyszykować na trening. Znowu zeszła na dół i ruszyła w stronę drzwi ogrodowych. Stół, gdzie dopiero stały smakołyki był wysprzątany. Kiney wyszła do ogrodu zamykając oczy, gdyż słońce raziło ją w oczy. Stanęła na kamieniowej dróżce, dalej mając zamknięte oczy wyciągnęła się. Uniosła ręce do góry i wydała charakterystyczny do tej czynności odgłos. (K: ... xDDD *skojarzenia ma *) Uśmiechnęła się i wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że ktoś objął dziewczyne wokół pasa i przytulił do siebie...

... Ahhh... jakie to romantycznee *____________________* ... chciałabym mieć taką sytuację XD ... dobra odwala mi ... *znowu xD* Khem ... no, więc notka taka jak moja notka xP Nudna, denna i ... i ... głupia XP No, ale co tam xDD Wogóle jak myślicie kto ją objął w pasie? Piszcie w komentarzach swoje odpowiedzi xDD ... może za dobrą dam 10 komentarzy? Się zobaczy czy ktoś dobrze odpowie ^^'' Hmmm... i jak Wam sie podoba nowy szablon? ^^ Mi osobiście nawet, nawet xDD Ale ten avatar ... bleeeh == mogłam sie bardziej postarać ... >.< ... mógłby zrobić mi ktoś nowy ... ja tak ładnie proszę ... i do tego będę bardzo wdzięczna ... zrobie wszyystko ... dam tyle komentarzy ile chcee ktoś (tylko bez przesady xDD'') ... tylko pliiis niech mi ktoś zrobi ładnego avka xDD Idę już teraz, bo mi rodzice kompa karzą wyłączyć ^^'' PAPAPA :*:*:*

Tytuł: Walka
Kiedy: niedziela, 7 stycznia 2007 11:25:11
Reklama: story-girls klub-manga-anime
Skomentujesz? :3 komentarze [38]

Nieee no ... ale się wysiliłam z tą notką ^^'' Ale co tam ... teraz będzie krótka, a poteem ... zobaczycie będzie jedna taka dłuuugaa ]:-> [R: ==''] ... ale mi sie wczoraj przytrafiłooo O.O ... No więc tak to też będzie chwilowe opowiadanie xDD Dzwoni telefon, no i ja odbieram.
Kiney: słucham?
Facio(xDD): taxi
Kiney: Słucham? o.O''
Facio: Taxówka czeka przed domem
Kiney: Eeeee... nie zamawiałam taxówki? O.O'''''
Facio: No, ale toxomierz leci. Nie można sie chociasz przejechać?
Kiney: Nie == ja nie zmawiałam żadnej taxówki, pewno ktos sobie kawał zrobił ==
Facio: ... To kto za to zapłaci?
Kiney: Nie mam pojęcia, ja nie mam pieniędzy ==
Facio: To w takim razie można to załatwić w inny sposób ...
Kiney: O.O ... eee... n-nie podziekuję ...
Facio: Ale ja nie mam na myśli sprośnych rzeczy ... może pojedziemy do lasu na wstecznym? :D:D
Kiney: O.O ... faaaajnie ... dobra nara ^^'''' *odkłada słuchawkę*
Piękne prawda? xDD Tylko od razu mówie to sie zdarzyło naprawdęę!! >.< Potem jeszcze ktoś pukał do mnie do domu, ale nie otworzyłam ... tylko okazało się, że to pan który sprząta nam klatkę Dobra już ta nootkaa XDD

Walka


... ujrzała swojego stróża. Ten stał i spokojnie wpatrywał się w Kiney.
-C-Coś się stało ...- dziewczyna spytała spokojnie, podnosząc głowę z poduszki.
-N-Nie ... tylko to co pomyślałaś ...-
-Czytasz w moich myślach? ==-
-T-Tak przez przypadek ^^''-
-Ehh... nie mogę mieć tego Tobie za złe ...-
-Uważaj na niego ... on jest bardzo niebezpieczny ...-
-Ja ... ale to chyba nie moja wina ...- urwała. Siadła sobie na łóżku, objęła rękoma kolana. -... wiesz ... zakochałam się po raz pierwszy ... i ... z początku nie wiedziałam co to ... ale teraz już wiem- dokonczyła uśmiechając się sama do siebie. Reyearth cały czas wpatrywał się w dziewczyne.
-No dobra ... koniec sentymentów xDD i marzeń ... Musisz się przygotować ^^- powiedział po chwili w uśmiechem.
-Racja ...- Kiney wstała, podeszła do szafy i wybrała jakieś spodnie. -Te chyba będą najlepsze ^^- powiedziała -Rey ... wyjdź == chce sie przebrać-
-A no tak ... zapomniałem ^^''-
Rudowłosa zdjęła z siebie białą bluzkę i rzuciła gdzieś na siebie. Wyciągnęła się, po czym zdjęła spodnie. Stanęła przed lustrem w samej bieliźnie. Po chwili zacisnęła pięść, denerwowała się.
-Dam sobie radę ... muszę- pomyślała i złapała za czarne, obcisłe rybaczki, które na boku miały czerwony pasek. Na samym dole rybaczek widniał jakiś chiński znak, który także był kolory czerwonego. Następnie złapała za obcisła bluknę na ramiączkach. Była w odcieniu białym, a z boku był ten sam znak co na rybaczkach. Dziewczyna spojrzała jeszcza raz w lustro, poprawiła fryzurę i wyszła z pokoju.
-Rey ... możemy iść ^^- krzyknęła.
-Dobrze ... fajny strój ... wyglądasz w nim sexi :D:D-
-Haaa... wiem :D:D- Kiney zrobiła "poze modelki", ale zaraz zaczęła się śmiać, wraz z jej duchem stróżem.
-Boję się ...- powiedziała po chwili z powagą.
-Ja też ... chociasz ja nie mam się czego bać ... ale denerwuje się...-
Szamanka się uśmiechnęła, zakładając swoje buty. Potem wstała i złapała za plik kluczy, jakąs torbę i dzwonek wyroczni. Wyszła z domu, po czym zamknęła go i ruszyła w milczeniu w stronę parku.


Dochodziła pierwsza w nocy. Kiney wraz ze swoim duchem siedziała na trawie. Swój wzrok zatopiła w gwiazdach, które od czasu do czasu spadały z nieba. W parku rozchodziły sie głosy śpiewania nocnych zwierzątek. Dziewczyna w oczekiwaniu na swojego przeciwnika zamknęła oczy i pomyślała o Hao. Uśmiechnęła się, a w mgnieniu oka minęło pół godziny. Przeciwnik Kiney przyszedł na czas, a walka rozpoczęła się. Każdy z szamanów zrobił swoją kontrolę ducha i wyciągnął swoją broń.
-Panie mają pierwszeństwo- uśmiechnął się ironicznie Goemon.
-Wiesz co ... ustąpie takiemu debilowi jak ty ...-
-Jak wolisz ...- chłopak zaczął biec w stronę Kiney, a ta spokojnie oczekiwała na atak. W pewnym momencie zablokowała przeciwnika, kopiąc go w brzuch. Fuchida upadł na ziemię. Nie mógł wstać ... czyżby nie był, aż tak silny? Tak ... dzwonki wyroczni zapipały, (K: *kolejne skojarzenie* ... bosh... jestem zboczona >.<) Kiney wzięła swój do ręki i przeczytała wiadomość.


-Haaaaa... WYGRAŁAM!! ^^- wykrzyczała.
-Gratuluje xD-
-Ej no ... to także twoja zasługa nie? xD Gdybyś mnie tak nie trenował to nie byłabym taka dobra xD-
-A no tak xDD-
-Nie chce mi się iść do domu ...- powiedziała potykając się o chodnik.
-Ja tutaj chyba nie mam nic do gadania ^^''-
-WOOOW xDD o.O nie rozkazujesz mi xD-
-==''' ha ha ha ... baardzo śmieszne ..-
-No xD-
Kiney wraz ze swoim stróżem, ruszyli w stronę pustego miasta. W końcu z pewnego miejsca zaczęły dochodzić dziwne odgłosy. Zaciekawiona dziewczyna ruszyła za dzwiękiem.

Buehehehe ... jak myślicie co ja tam zobacze coo? xDDD Zastanówcie się ... aha ... i na dowód, że ktoś przeczytał moją notke (a takich jest mało >.<) niech ... niech ... hmmm.... oo wstawi taki znaczek xDD "$" ... nie miałam już czego innego wymyśleć ^^'''' dobra papapa ... i pozdro dla mojej Ayanami :*:* No i ... UWAŻAJCIE NA TAXÓWKARZYY!!





Book
* Look
* Write

Blog ...

* Dodaj mnie
* O mnie

Dostałam ^^
* Asakury :: rysunek Hao
* Aruruu :: Tapetka 1, Tapetka 2, Tapetka 3, Tapetka 4
* Wyróżnienie u Winry-chan :: dyplom

Było was ...

Now: {akcja}

Konkursy
ann-deth :: Znaczek
purin-chan :: Znaczek
friend :: Znaczek

Po kolei ...
*Niespodziewany wyjazd cz. I
*Niespodziewany wyjazd cz. II
*Dziwna banda
*Przyjaciel, wróg czy ... cz. I
*Przyciel, wróg czy ... cz. II
*Gwiazda przeznaczenia
*Pierwszy przeciwnik i pierwsza miło¶ć XD
*Walka
*"Nowi"
*Ucieczka
*Walka o życie cz. I
*Walka o życie cz. II
*Koniec?
*Dobi i ... zaręczyny? o.O''
*"dzisiaj chcę spędzić z Tob± czas"
*Decyzja ...
*"To ... To ... Tomiko!?"
*"Jeszcze mnie popamiętacie"
*Pierwsza walka
*Ojciec zemsty?
*"Pragnę Cię"

Linki
card captor sakura
Polska stronka CCS
galleria CCS
Tapety Card Captor Sakura
Reino Card Captor Sakura
Clow Cards
następne tapetki CCS
galleria Sakury

Shaman king
opowiadanie Molly
Włoska strona SK
Skany śmierci Rena i inne ...
głowna strona SK
opowiadanie Hao
Tamcia xD
galleria Anny i Yoh

szablony i gallerie
Paradox
szablony Aethereality
Szablony Loveless
szablony Pikanu
Boincing Kitten Designs
Seiya Designs
kyuusho
szablony Krabosan
szablony Digik
Destiny Layouts
Crystalic Myst
Forgotten Designs
Iridescent Moon Designs
Geisha Kiss
Anime World
Anime Rain
niezbyt ładne dodatki, ale warto zajrzeć
Szablony Andzeli
Forblogs
Linkware Layout Designs
szablony Akinatsu
szablony Akine
Animekadni Designs
Pure Diamond Designs
Digik Gallery
Magitek Designs
szablony Mao
dodatki Evelyn's Place
Mangowe dziewczyny xD
Celestial Sea Designs

zupełnie inne
Czcionki
galleria Loveless
Clamp
Mangowe mp3 xD
Anime Musik
strona z DNAngel
głowna strona Tokyo Mew Mew
Wonderland
Nauka rysowania mang
galleria Sister Princess (sweet ^^)
sprośne znaczenie imion
Słowa Openingów xD



Ulubieni
scarlet88riku-sanktos-tylko-mojayanami-story

Kluby


Ley by
Ley by Tomiko XDD